I Speleo Dzień Dziecka 03-04.06.2017 – jaskinia Radochowska

Wybraliśmy się rodzinnie na klubowy weekend z okazji Dnia Dziecka. Wyjazd skoro świt, czyli ok. 11 byliśmy już w aucie… Tak już to wychodzi, kiedy musisz zapakować 3 dziewczyny do auta wraz z biwakowym ekwipunkiem. Na miejscu przywitała nas znana ekipa. Dzieciaki szybko się zaaklimatyzowany, odnowiły stare znajomości i nawiązały nowe. Na pierwszy ogień poszła Jaskinia Radochowska. Sam bardzo zachęcałem rodzinkę do skorzystania z możliwości zobaczenia tej lokalnej atrakcji, dodatkowym argumentem był chłodny mikroklimat jaskini, który pozwolił trochę zniwelować żar płynący z nieba.

Dzieciaki uzbrojone w szpej rodziców i pożyczone okrycie wierzchnie odporne na warunki jaskiniowe czekają już w blokach żeby eksplorować nieznane podziemia. Przy wejściu do jaskini spotkaliśmy przewodnika, który właśnie zaczynał swoja prace z niewielka grupa turystów. Podłączyliśmy się do wycieczki licząc na ciekawe opowieści z dreszczykiem ☺ 0Wewnątrz jaskini poczuliśmy przyjemny chłodek kontrastujący z temperatura na zewnątrz. Przewodnik opowiadał ciekawie o historii pierwszych eksploratorów, żyjących w jaskini krewetkach oraz o zdarzeniach jakie miały miejsce w Jaskini Radochowskiej. Dzieciaki szybko podchwyciły temat ukrytych kształtów w szacie naciekowej i prześcigały się w wyszukiwaniu nowych skojarzeń. Dorośli trochę tez się zaangażowali w zabawę – w skojarzenia dla dorosłych. W największej sali jaskini była wystawa zdjęć SCW, można było tez obejrzeć filmy promujące działalność klubowa.  Mimo, że jaskinia nie imponuje gabarytami czy naciekami, pozostawia po sobie bardzo pozytywne wrażenia. Dzieciaki przeszczęśliwe

Wyjście z nory, szybkie zrzucenie zbędnych ubrań (bo gorąco!) i biegiem na tyrolkę. Okazało się ze oprócz tyrolki, którą było doskonale widać z daleka, jest jeszcze most linowy dla dzieci oraz skrzynki po których można się wspinać budując wieżę.

Obie dziewczynki na początku trochę obawiały się wejścia na drzewo do stanowiska zjazdu tyrolką, ale już po pierwszym zjeździe usłyszałem ‘ja musze zjechać trzy razy’. Kolejne było nabijanie rekordów na skrzynkach i balansowanie na slack’u.  

Dodatkowymi atrakcjami była możliwość stworzenia własnego nietoperza z papieru, układanie wielkich puzzli i zabawa na ściance –pajęczynie. Wielkie zainteresowanie wzbudził tez strumień, w którym dziewczyny moczyły nogi a dorośli chłodzili napoje.

Atrakcje dla dzieci nie zakończyły się z zachodem słońca. Dzieciaki miały swoje kino pod gwiazdami i przykryte śpiworami, zajadając kiełbasę z ogniska na przemian z cukierkami toffi, oglądały bajki do późnych godzin nocnych. Późnym wieczorem okazało się ze tyrolke można zrobić z tez w wersji ‘moczeniem w jeziorku’

Niedziela nie pozwoliła odpocząć organizatorom. Dzieciaki ze zdecydowanie większą pewnością siebie powtarzały atrakcje z dnia poprzedniego. To był bardzo fajnie zorganizowany weekend z niesztampowymi atrakcjami dla dzieci, choć dorośli tez nie byli pokrzywdzeni. Wielkie podziękowania dla osób, które zaangażowały się w organizacje tego przedsięwzięcia i dostarczyły tyle frajdy dla najmłodszego pokolenia.

Tekst i zdjęcia: Adam Stankar 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *