![]() | ||||||||||
![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() | ![]() |
Picos de Europa, 1-27 sierpień 2005
Dzień: [prolog] [I] [II] [III] [IV] [V] [VI] [VII] [VIII] [IX] [X] [XI] [XII] [XIII] [XIV] [XV] [XVI] [XVII] [XVIII] [XIX] [XX] [XXI] [XXII] [XXIII] [XXIV] [XXV] [XXVI] [XXVII] [epilog]
Dzień 9: A3 - 09/08/2005
W nocy wiało dosyć mocno, lecz nic z namiotem się nie stało. Obudziło nas słońce dobijające się przez otwarte wejście. Znowu wstaliśmy ostatni, ponieważ nie mamy zegarka.
Plan jest prosty: śniadanie, obiad i wyjście do A3 w celu dokończenia poręczowania i poszukania dalszej drogi do zdobycia głębokości, Jakby nie było jest to moje pierwsze wyjście do hiszpańskiej dziury, więc na pewno będzie ciekawie.
Skład wyjścia:
Pewnie trochę nam to zajmie, lecz ogólnie czuć podniecenie w powietrzu. Jakby nie było jest to pierwsze wyjście eksploracyjne w moim życiu.
Coś nam trochę to nie wyszło. PO zjeździe jakiś 150 metrów Zbychowi odnowiła się kontuzja z domu i dla bezpieczeństwa zespołu postanowiliśmy wracać na powierzchnię. Głębokość bardzo szybko się zdobywa, ponieważ są tu same zjazdy. Nie wspomnę nawet o odcinku 40 metrowym, na którym jest lina 9 (rękawice dziurawi w mak). Wychodzenie zajęło nam trochę.
Jako, że wyszliśmy w ładną pogodę i do zachodu jeszcze trochę było czasu, więc droga powrotna wiodła przez system A1-A31 i kilka innych znacznie mniejszych otworów. Dobrze, że są kopczyki, bo pojawiła się mała mgła, a one ułatwiają bardzo znalezienie drogi na bazy.