Pierwsza Dziura – Kurs 2013

Po trzyletniej przerwie wrocławski SpeleoClub rozpoczął nową edycję kursu taternictwa jaskiniowego. Jego początek przypadł na 27 lutego 2013. Po dwóch tygodniach przyszedł czas na „pierwszą dziurę”, czyli zapoznawczo-integracyjny, weekendowy wyjazd do Jury Krakowsko- Częstochowskiej. Miał on na celu pokazać kursantom inny świat, jakim są podziemne groty oraz zapoznanie z nielinowymi technikami poruszania się po jaskiniach. Przy okazji wizyta na Jurze miała pomóc niezdecydowanym w podjęciu decyzji, co do kontynuacji kursu.

3

Do Podlesic, gdzie znajdowała się baza wypadowa zjechała się rekordowa liczba osób. Co niektórzy,  bardziej  zniecierpliwieni  na  miejscu  pojawili  się  już  w  piątek  wieczorem,  jednak  większość  przybyła następnego dnia rano. W sobotę o 10:00 wszyscy zwarci i gotowi wyruszyli w kierunku pierwszego celu, jakim była jaskinia  Berkowa.  W  tym  jednak  przypadku  właściwszym  określeniem  byłaby  nora.  Aby  pokonać  ok.  55  metrową poziomą dziurę należało przeczołgać się niskim i ciasnym korytarzem, mijając po drodze kilka większych i mniejszych salek, wychodząc na końcu szczeliną ukrytą pod skalnym nawisem.

2

Drugim  miejscem,  jakie  odwiedzili  kursanci  była  mało  znana jaskinia Pastusia. Tu również należało wykazać się sprawnym czołganiem, tym razem jednak na boku, ponieważ tylko w taki sposób można było pokonać korytarz prowadzący do niewielkiej salki  na jego końcu.  Nowy  element  w  technikach,  nielinowych jakim jest zapieraczka, pojawił się w kolejnej dziurze, Sulmowej. Tu, oprócz krótkiego odcinka poziomego, należało przebyć kilkumetrowe odcinki  pionowe. Wykorzystując wcześniej wspomnianą zapieraczkę, wszyscy kursanci pokonali niełatwą  drogę  w  dół,  poruszając  się po  śliskich  ścianach  groty.  Na dole czekała  nagroda  w  postaci  pierwszych  napotkanych  latających  myszy,  które  w  bezruchu wisiały nad ich głowami. Zwieńczeniem pierwszego dnia wyjazdu była jaskinia Sucha, w której można było wykorzystać zdobyte wcześniej umiejętności, przemieszczając się po licznych poziomych i pionowych korytarzach.

O  zmierzchu,  zmęczeni  ale  zadowoleni  uczestnicy  kursu,  wrócili  do ośrodka gdzie w końcu mogli coś zjeść i odpocząć. Wieczorem przyszedł czas  na  wspólną  integrację  kursantów  i  członków  SCW.  Rozmowy  i śpiew przy dźwiękach gitary trwały do późnych godzin nocnych. W niedzielę już nie tak zwarci i gotowi jak poprzedniego dnia, zmęczeni nocną  integracją  uczestnicy  wyjazdu wyruszyli  w  kierunku  kolejnych dziur,  tym razem  jednak przyjemniejszych i bardziej  obszernych. Na pierwszy ogień poszły Towarna z Dzwonnicą oraz Cabanowa. Kolejną była jaskinia W Zielonej Górze dla części osób, które musiały już wracać lub  nie  miały  ochoty  na  więcej,  ostatnia.  Najwytrwalsi  wybrali  się jeszcze w jedno miejsce, do jaskini Szmaragdowej. Tu jednak nie było tak łatwo jak w poprzednich. Większość z eksploratorów zakończyła swój marsz w połowie drogi. Tylko nieliczni dotarli do podziemnego jeziorka z krystalicznie czystą wodą, do którego prowadził trudny do pokonania wąski korytarz. Trud okazał się jednak wart widoku napotkanego na końcu.

4

Jaskinia Szmaragdowa była ostatnią odwiedzoną podczas weekendowego wyjazdu. Po wyjściu z niej i przebraniu w czyste ubrania, kursanci rozpoczęli powrót do Wrocławia. Większość na pewno jest dumna ze swoich osiągnięć, przezwyciężenia własnych słabości, strachu przed nieznanym i zadowolona ze wspólnego spędzenia czasu z innymi wariatami lubiącymi przeciskać się w podziemnych zakamarkami i oglądać nieznany i widziany przez niewielu świat.

Tekst: Krzysztof Urban
Zdjęcia: Adam Leksowski & Arkadiusz Młynarczyk