Picos 2010 – relacja z wyprawy

Nienawidzę dźwięków jak ten. Odgłosów budzących mnie ze skalnego odrętwienia. Takich jak ten sprzed kilku dni, gdy na korek śnieżny blokujący studnię zlotową zjechali pierwsi w tym roku grotołazi. Po chwili wszystko ucichło a ja odetchnęłam z ulgą. Nie jestem jednak naiwna. Wiem, że wrócą. W zeszłym roku było tak samo. Przez tydzieo próbowali wejśd, wślizgnąd się do mojego wnętrza przez każdą najmniejszą lukę w śniegu. Dobiegały mnie odgłosy kopania, szamotania się wściekłych i przemarzniętych na kośd ludzi. Myślałam wtedy, że te kilkadziesiąt metrów śniegu skutecznie ich zniechęci. Wracali każdego dnia. W koocu poczułam ich zapach. Znienawidzony odór słooca, krowiego łajna i fabady asturiany.

Przeczytaj całą relację autorstwa Agnieszki Majewskiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *