Picos 2005 – relacja z wyprawy

Gdy rok temu chłopaki wrócili z wyprawy to było wiadomo, co będzie trzeba robić w roku 2005. Priorytetową sprawą jest A-3, w której eksploracja zakończyła się na poziomie – 490 metrów. Drugim celem jest powrót do F-3 i próba przejścia ciasnego miejsca. Takie mamy plany, ale jak zwykle plany ulegają zmianom.

1

Wyjazd był zaplanowany na 30 lipca jednak z powodu awarii auta wyjechaliśmy 1 sierpnia w składzie Sid, Zbychu i Konar. Ekipa z Tarnowskich Gór wyjechała zgodnie z planem chcąc sobie, co nie, co pozwiedzać. Jednak opatrzność jest złośliwa i to my mieliśmy więcej atrakcji niż Ci, co to planowali.

Pierwsza awaria auta zdarzyła się w Belgii. Zmusiło to Nas do spędzenia trzech dni w miejscowości o malowniczej nazwie Huy, czekając na części z Polski. Wszystko zaczęło iść jakby z górki, gdy udało nam się naprawić już Nasz wehikuł szos. Belgowie w serwisie Mercedesa chcieli za tą naprawę 1100 euro nie zauważając, że brakuje tam jednej kluczowej części. Nam udało się to zrobić w godzinę.

Francję przejechaliśmy sprawnie. Jednak nie mogłoby być tak miło do końca. W Hiszpanii znów mamy awarię, jednak tym razem nie tracimy już czasu na oczekiwanie na części tylko przepakowujemy Naszą „Pszczółkę” do auta Poltera i ruszamy w drogę (ostatnie 300 km). Jeszcze tylko tradycyjna kąpiel w Oceanie, nocleg na plaży i jedziemy w góry.

2

Cóż za uczucie, kiedy Polter zostawia nas na parkingu z rzeczami, które mamy wnieść na bazę (ekipa z TKTJ jest już na bazie od 4 dni). Sam Łukasz jedzie nad ocean po Monikę i Andrzeja. Szybki podział, kto co bierze, sprawdzenie ciężarów plecaków i w drogę. Niestety podejście jest długie i po północy postanawiamy przespać się, a w dalszą drogę wyruszyć następnego dnia.

Po dojściu na bazę szybko zajęliśmy się organizowaniem życia bazowego. Zbychu, który zastępował naszego kierownika Staha, wysłał ekipę z TKTJ, aby zaporęczowali A-3, my w tym czasie zeszliśmy na parking po kolejne rzeczy.

Chłopaki z TKTJ’u zaporęczowali jaskinie do połowy a następnego dnia uderza druga ekipa tym razem wrocławska w składzie Zbychu, Sid, Konar. Udaje nam się zjechać dwie studnie i nad trzecia robimy mały postój, bo Zbychu ma problem z kręgami szyjnymi. Po półgodzinnym zastanawianiu się nad zaistniała sytuacją, pada decyzja o wycofie. Zbychu twierdzi, że damy radę zaporęczować jaskinie do końca bez niego. Żaden z nas nie był tam wcześniej. Jedyne miejsce gdzie możemy się pogubić to „I” meander. Ale nasz kierownik dodaje nam otuchy, że On przeszedł to od strzału, wiec nie powinniśmy mieć problemów. Jednak uznajemy, że nie będziemy poręczować bez osoby, która wcześniej tam nie była.

3

Po naszym powrocie na bazę dzielimy się na dwie grupy po 4 osoby i zaczynamy działać w A-3. Na pierwszą akcję idzie znów ekipa TKTJ-u tj. Karol i Gucio, który są wspierani przez wrocławiaków Sid’a i Polter’a. Udaje im się zaporęczować jaskinie do końca. Połowa zadania wykonana, teraz pozostaje tylko rozejrzenie się czy istnieje możliwość eksploracji w okolicach Sali z Ufem. Cztery godziny szukania obejścia nie przynoszą, żadnych rezultatów. Karol, który pamięta tą dziurę z poprzedniego roku mówi, że wody w tym roku jest bardzo mało. W studni Mateusza prawie nie ma wody – rok temu były wodospady.

Tymczasem na powierzchni cały czas lampa. W tym czasie, gdy jedni walczyli w A-3 pozostali eksplorowali strefę B. Eksploracja powierzchniowa przyniosła niespodziewane sukcesy. Podczas pierwszego wyjścia znaleźliśmy otwór jaskini B-39, w której po trzech szychtach udało się zjechać na dno dużej sali. Jak się jednak okazało była to już znana pustka (jaskinia B-12). Jaskinia B-39 połączyła się z B-12 na głębokości – 261 metry. W tej też dziurze odkryto największą studnię w naszej strefie o głębokości –205 metrów z pierwszą przepinką o długości 97.5 metra.

 

Nim jednak udało Nam się połączyć B-39 z B-12 do A-3 uderzyła kolejna ekipa w składzie Monika, Konar (oboje SCW), Sapieh (TKTJ) oraz Andrzej (WKTJ). Poprzednia ekipa nie znalazła dalszych możliwości eksploracji w okolicach Sali z Ufem. Zadanie tej grupy było przeszukanie II meandra. Udało się to zrobić tylko połowicznie, bo tylko do Sali z Ufem. Dalej meander został tylko pobieżnie zaczęty. Po powrocie na bazę Zbychu podjął decyzję, że czekamy na Stacha i wtedy pójdzie ostatnia szychta. Jeśli nie będzie puszczać, uznajemy wyższość natury.

Podczas oczekiwania na przyjazd trzeciej, już ostatniej grupy w składzie Gocha, Stara, Darmozjad i Stachu, my prowadziliśmy eksplorację powierzchniową. Jednak braki w żywności zmusiły nas do zejścia do cywilizacji. Nad oceanem spotkaliśmy się z czwórką naszych przyjaciół i razem pojechaliśmy mi do Cangas skąd chcieliśmy szybko wrócić na bazę. W taj malowniczej miejscowości spotkaliśmy się z naszym hiszpańskim przyjacielem Armandem i nasze wyjście przeciągnęło się o jeden dzień.

Po dojściu na bazę, życie szybko wróciło do normy. Jedni dalej eksplorowali powierzchniowo a inni wyruszyli do A-3.

4

Grupie szturmowej w składzie Stahoo, Zbychu, Karol i Gucio mimo szczerych chęci nie udało się znaleźć perspektyw na dalszą eksplorację. Pozostał już tylko reporęcz. Do A-3 po raz pierwszy a zarazem ostatni poszli Aga, Seba w towarzystwie Staha, aby zreporęczować jaskinie od I meandra. Ten problem, który miał być taki obiecujący został zamknięty.

5

Podczas gdy jedna grupa kartowała B-39 i reporęczowała, reszta dalej szukała nowych otworów. W wyniku tych poszukiwań namierzono otwór jaskini B-42 gdzie po trzech szychtach znów połączono się z B-12 raptem ok. 20 metrów niżej niż doszło do połączenia B-39 z B-12. Jaskinia B-42 wpadła do B-12 na głębokości –320 metry. Eksploracja w B-42 do głębokości około 100 prowadzona była przez Gochę, Agę, Poltera i Sebę. Jednak dwie ostatnie szychty przypadły Stahowi i Konarowi. Częściowo było to spowodowane tym, że część ekipy już wyjechała a właściwie wszyscy. Na bazie pozostała 5 wrocławiaków: Gocha, Stahoo, Zbychu, Seba i Konar. Zbychu nie był brany pod uwagę, jeśli chodzi o akcje jaskiniową, bo jego kręgi szyjne dalej mu dokuczały. Podczas negocjacji wyszło, że do jaskini pójdzie dwóch geodetów. Na pierwszej ich szychcie udało się osiągnąć głębokość około -205 metrów. Na drugiej – 320 i połączyć się z B-12. Podczas gdy dwójka geodetów eksplorowała kolejna dwójka Gocha i Seba zabrali się za kartowanie od góry. Do spotkania doszło na – 220 i po sprawnym dokartowaniu już w czwórkę, razem wyszliśmy z B-42.

Odnalezienie otworów B-39 i B-42 spowodowało, że system jaskiń F-17/F-18/F-15/B-12/D-9 powiększył się. Na sukces tej wyprawy składają się lata prac eksploracyjnych wielu poprzednich wypraw. Dlatego warto krótko przypomnieć historię tego Systemu.

6

W roku 1995 prowadzono eksplorację powierzchniową w strefie „F”, gdzie odkryto otwór F-17 i wyeksplorowano do głębokości -477. Na tej samej wyprawie przyłączono wyższy otwór F-18 (początek systemu Sistema del Canalon de Los Desvios), dzięki czemu głębokość wzrosła do -501 metrów. Odnaleziono także otwór jaskini F-15. Jednak z braku czasu pozostawiono ten problem na rok 1995, w którym to połączono się z systemem. Później nastąpiła dwu letnia przerwa w działalności w tej strefie, aby powrócić w 1998. Wtedy właśnie odkryto horyzontalny ciąg wodny i pogłębiono system z -501 do -542 metry. Odkrycie tego ciągu znacznie rozbudowało system w poziomie.

W roku 2001 w trakcie eksploracji powierzchniowej odkryto jaskinię B-12 osiągając głębokość -404 metry. W następnym roku dalej eksplorowano tą jaskinie i na poziomie – 703 metry połączono się z systemem F-18/F-17/F-15. Dzięki temu system rozbudował się znacznie na południe oraz zwiększył głębokość do -733 metry. W tym samym roku 2002 prowadzono poszukiwania w strefie „D”, gdzie odkryto jaskinie D-9 (osiągnięto -324 metry). Rok 2003 kontynuowano eksplorację i połączono się na głębokości – 486 metrów ze znanymi partiami sytemu Sistema del Canalon de los Desvios. Rozbudowano system tym razem na wschód i system ten stał się najdłuższym systemem w „polskiej strefie eksploracyjnej”.

W tym roku powiększyliśmy ten system z pięciu do siedmiu otworów, co powoduje, że jest to największy systemem w Naszej strefie. Długość tego systemu wzrosła do 5 439 metrów, co jeszcze bardziej umocniło pozycję tego systemu pod względem długości. No i już wspomina największa studnia w „polskiej strefie eksploracyjnej”, powodują że jest to prawie naj… Szkoda tylko, że głębokość całego systemu się nie zwiększyła.

Tegoroczna wyprawa jak i wcześniejsze sprawiły, że rejon w którym eksploruje Speleoclub Wrocław z roku na rok jest coraz lepiej poznany. Teraz wiemy, że czego nie znajdziemy w strefie „F” i „B” na 90% wpadnie to Naszego systemu. Pozostaje chyba tylko jedno pytanie zagadka: „Co nasz czeka na następnej wyprawie…”

Michał „Konar” Konarski

 

Podziękowania:

  • KTJ PZA – dofinansowanie
  • Juan Jose Gonzalez Suarez – sprawy formalne

Szczególne podziękowania należą się naszemu Przyjacielowi – Armando Alonso Bernardo Fernandez za coroczną „opiekę” nad nami i pomoc przy awarii środka transportu.

Dziękuję również Zbyszkowi Grzeli, za zastępstwo w czasie mojej nieobecności spowodowanej późniejszym przyjazdem, za wieloletnią wytrwałość i za to, że zawsze można na Niego liczyć. Gośce Wojtaczce dziękuję za Wielki Powrót i mam nadzieję, że tak już zostanie. Dziękuję także ekipie „śląskiej” za wspólnie spędzone wakacje oraz naszej klubowej paczce.

Marek „Stahoo” Jędrzejczak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *