Pierwsze zajęcia linowe – kurs 2016

W dniach 2 -3 kwietnia br. odbyły się, w ramach kursu taternictwa jaskiniowego, pierwsze praktyczne zajęcia na ściance wspinaczkowej „Fpinka” we Wrocławiu. Ponieważ, jako kursant, poznaję tajniki taternictwa od podstaw i nie posiadam  żadnego doświadczenia, byłam pierwszy raz w takim miejscu. Tak naprawdę nie wiedziałam, co mnie czeka, chociaż coś w duszy mi grało, że lekko i relaksacyjnie nie będzie 😉

Pierwsze zajęcia - kurs 2016

Ok. godziny 10.00 każdy z kursantów otrzymał porcję różnego rodzaju pasków, karabinków i innych tajemniczo wyglądających urządzeń – jak na przyszłego grotołaza przystało – oraz kask. Udaliśmy się do jednego z pomieszczeń przeznaczonych do wspinaczki, gdzie „ciało” instruktorskie objaśniło szczegółowo każdemu z osobna, co i jak założyć oraz ubrać. Jak już przywdziałam cały otrzymany sprzęt i poczułam się jak „szynka wielkanocna”, zaczęło się pierwsze ujarzmianie liny, która po chwili okazała się drogą do wyższych oraz niższych partii tego świata.

Pierwsze zajęcia - kurs 2016

Nie byłoby to do ogarnięcia, gdyby nie czujne, szerokie grono instruktorów Aniołów Stróżów, którzy z archanielską cierpliwością tłumaczyli i instruowali każdemu uczestnikowi kursu, co należy zrobić krok po kroku, aby po linie, z wykorzystaniem odpowiedniego sprzętu, przedostać się w inne rewiry wspinaczkowe. Było super, gdyż wrażenia są nieziemskie 🙂

Pierwsze zajęcia - kurs 2016

Podczas dwudniowego szkolenia jednym kursantom szło wyśmienicie i hasali z góry na dół jak kozice, innym pewne manewry szły odrobinę trudniej, ale wszyscy z zaciętymi minami, z zaangażowaniem, ale przede wszystkim z dobrym humorem dawali z siebie wszystko, aby wykonać polecenia i zadania instruktorów.

12523951_1208154169209936_241958244657726613_n - Kopia

Po zajęciach czułam się fizycznie i psychicznie wypompowana, ale szczęśliwa, gdyż przy takim dwudniowym wysiłku w fajnym towarzystwie oraz przy sporych emocjach wypełniała mnie satysfakcja oraz morze feromonów. Chociaż następnego dnia pojawiły się gdzieniegdzie megasiniaki, jak również tu i ówdzie zakwasy, byłam z nich dumna, bo ciężko na nie zapracowałam 😉

Tekst: Magdalena Zagórska
Zdjęcia: Zbigniew Grzela (przy pomocy Oli i Magdy)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *