Wycieczka topograficzna Tatry

Tatry przywitały nas halnym. Mamy wrażenie, że z roku na rok śniegu w Tatrach jest coraz mniej… Po przyjeździe na bazę przywitali nas wszyscy, którzy siedzieli w Tatrach już cały tydzień. Cóż nie każdy ma takie możliwości 🙂 Rozpamiętywali przy winie akcję kopania dojścia do otworu Śnieżnej i samej akcji.

Rano powitało nas słońce a naszym celem była Dolina Bystra, gdzie planowaliśmy odwiedzić jaskinie Kalacką i Goryczkową oraz wywierzysko Bystrej i Goryczkowe. Na bramce w drodze na Polanę Kalatówki bardzo miła Pani przepuściła nas bez konieczności kupowania biletów jak powiedzieliśmy, że mamy pozwolenie z TPN na wyjście do jaskini. Jeszcze raz Pani dziękujemy za życzliwość 🙂

Na Polanie Kalatówki zrobiliśmy sobie postój w celu uzupełnienia naszych braków w topografii terenu tak rzadko przez nas „grotołazów” odwiedzanej. Ku naszemu zdziwieniu na północ od polany na szczytach i zboczach nie było widać ani grama śniegu. O tym, że mamy obecnie porę zimy przypomniały nam na szczęście szczyty Kasprowego, Pośredniego Wierchu Goryczkowego i Goryczkowej Czuby. W oddali na nartostradach podziwialiśmy narciarzy śmigających w dół.

Do Kalackiej doszliśmy po krótkim podejściu i zagłębiliśmy się we wnętrzu Kalackiej Turni. Nacieki lodowe znów przypomniały nam o zimie, bo tego dnia było bardzo ciepło a i z wnętrza jaskini biło miłe ciepło. Zrobiliśmy trochę zdjęć naciekom lodowym i posililiśmy się przy otworze jaskini.

Wycieczka do jaskini Goryczkowej odbyła się przez Wywierzysko Bystrej, nartostradę oraz Wywierzysko Goryczkowe. Niestety nie udało nam się odnaleźć otworu jaskini. Wszystkie szczegóły topograficzne znane z lata niby się sprawdzały a otworu nie było widać. Podchodziliśmy po małym lawinisku, które wzbudziło nasze zainteresowanie, ponieważ nie bardzo wiedzieliśmy skąd te masy śniegu mogły się osunąć skoro powyżej rośnie las. Późna godzina sprawiła, że zaczęliśmy wracać do Kuźnic.

Podczas naszej wycieczki po nartostradzie widzieliśmy w sumie cztery „zwózki” ratowników TOPR. Tuż przy końcu nartostrady spotkaliśmy się z Tomkiem Psiukiem i Wojtkiem Mazikiem, którzy wybrali się na Kasprowy na turach. Jak wieść ich niosła pod koniec podejścia dopadła ich taka mgła, że musieli zdjąć narty i iść od podpory do podpory wyciągu. Podobno też matki na wyciągu mówiły do swoich dzieci: „Dziecko jak się nie będzie uczyć to też tak skończysz. Będziesz musiało podchodzić zamiast jeździć wyciągiem”. Oj, Chłopaki czemu się nie uczyliście jak był czas…

Wieczorna integracja sprawiła, że nasze mięśnie brzucha ledwo to przeżyły i następnego dnia udaliśmy się znów na wycieczkę topograficzną do nieodległej Doliny Lejowej. Cóż za piękne uczucie, kiedy człowiek nie spotyka na szlaku żadnego turysty. Z Przysłopu Kominiarskiego, gdzie zjedliśmy śniadanie z pięknym widokiem, udaliśmy się do najpiękniejszej doliny – Doliny Kościeliskiej. Na szczęście zgiełk i próby uniknięcia potrącenia przez bryczki (a raczej sanie) nie trwały długo bo udaliśmy się na Przysłop Miętusi w celu odświeżenia wiedzy topograficznej z Doliny Miętusiej. Jak dochodziliśmy na przysłop tuż na „grani” pojawił się księżyc co rusz przysłaniany przez chmury 🙂 Znów cisza i piękno Tatr mogliśmy kontemplować tylko we dwoje.

Przez te dwa dni poszukiwaliśmy miejsca, gdzie moglibyśmy poćwiczyć zakładanie stanowisk w śniegu. Niestety brak białej masy uniemożliwił nam to skutecznie. Nasze cele jakie sobie wyznaczyliśmy na ten wyjazd zostały zrealizowane i to chyba jest powód do zadowolenia. Nie zawsze będąc w Tatrach trzeba łoić jaskinie. Można przeżyć wiele innych pięknych chwil na powierzchni. Mimo wszystko mamy mały niedosyt jaskiniowy, ale to się nadrobi…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *