2008 Picos de Europa, lipiec 2008

Zorganizowanie wyprawy w góry Picos de Europa w lipcu było doskonałą decyzją.

Nie wiedzieliśmy co zastaniemy na miejscu - zasypane śniegiem jaskinie, brzydką pogodę, ciągłe deszcze, a tymczasem góry przywitały nas piękną wiosną, słoneczną pogodą, no i otwartymi jaskiniami. Międzynarodowa wyprawa, w której brał udział Speleoclub Wrocław i hiszpański SES CEV obrała sobie za cel działanie zarówno w polskiej, jak i w hiszpańskiej strefie eksploracyjnej.

Picos 2008

Na pierwszy rzut poszła hiszpańska jaskinia 181, a następnie trzy polskie jaskinie F26, F3 i G5. Działalność w 181 zaczęliśmy w zasadzie od zera. Była to jaskinia zupełnie nowa dla nas, a również dla Hiszpanów, reprezentowanych przez obecnego na wyprawie Miguela, była znana tylko ze szkiców i opowieści. Jaskinia zaczyna się dosyć ciasnym wejściem i zjazdem, za którym kolejne studnie (85 m, 135 m) szybko prowadzą nas w coraz głębsze partie jaskini. Tam zaczynają się mniejsze i większe meandry, prożki, studzienki. Idziemy za wodą. Dochodzimy do głębokości około -580 m. Przed nami końcówka jednego z licznych meandrów i okno w skale, przez które efektywnie ucieka woda, tworząc po drugiej stronie wodospad. Krótki zjazd i naszym oczom ukazuje się kolejny, wielki meander i piękne nacieki, których w tej jaskini do tej pory nie widzieliśmy. Meander rozwija się wielopoziomowo, a na każdej zpółek mnożą się liczne stalaktyty, stalagmity, heliktyty i kolumny naciekowe.

Picos 2008

Na ten rok cudów w 181 nam wystarczy. Wracamy tu za rok. Inna jaskinia, F26 była nam znana z zeszłego roku. Wtedy to, kiedy ledwo co zaczęliśmy w niej eksplorację, pogoda się zepsuła i uniemożliwiła kontynuację działalności. W tym roku mieliśmy więcej szczęścia i mogliśmy działać w niej bez przeszkód. Podobnie jak w 181, wejście stanowi wąski zjazd, po czym jaskinia się rozszerza. Kolejno duża studnia (50 m), Sala z Koniem i następne zjazdy (55 m, 20 m). Dno jednej z takich studni kończy się zawaliskiem, woda przedostaje się pod kamienie, jednak my tam wejść już nie jesteśmy w stanie. Innym celem tegorocznej wyprawy była jaskinia F3. Jest ona znana już od lat siedemdziesiątych, jednak w tamtych czasach była w dużej mierze niedostępna z powodu obecności śniegu. W tym roku udostępnione zostały kolejne partie i mogliśmy poznać jeszcze jeden ciąg studni, w którym osiągnęliśmy głębokość ponad -160 m. Działalność była prowadzona również w jaskini G5, lecz zakończyła się „eksploracją negatywną”. Próby znalezienia dalszych partii jaskini nie przyniosły pomyślnych rezultatów, a ściana z brekcji, którą udało nam się wywspinać z nadzieją możliwości dalszego przejścia nad nią, niestety zasklepia przejście, dochodząc pod sam sufit.

Marta Maślanka