Picos de Europa, 1-27 sierpień 2005

Dzień: [prolog] [I] [II] [III] [IV] [V] [VI] [VII] [VIII] [IX] [X] [XI] [XII] [XIII] [XIV] [XV] [XVI] [XVII] [XVIII] [XIX] [XX] [XXI] [XXII] [XXIII] [XXIV] [XXV] [XXVI] [XXVII] [epilog]

Dzień 14: Resztki jedzenia - 14/08/2005

Jak zwykle Zbychu nie mógł wytrzymać i musiał nas rano obudzić. Resztki jedzenia na śniadanie i poszliśmy kontynuować eksplorację powierzchniową lub jak to później nazywaliśmy eksplorację powierzchowną w strefie B!!! Niestety bez pozytywnych rezultatów. Chłopacy natomiast kontynuują dziurę BX-39 i długo ich nie ma a to raczej dobry znak.

Kolejny piękny zachód słońca i wyczekiwanie na wiadomości z kraju od rodzin i Agi. No cóż jakoś mało ich przychodzi - czyżby zapomnieli o mnie???

Hiszpanie wreszcie zdołali zmontować i odpalić swój prysznic, więc Hiszpanki poszły się kąpać, lecz ku rozczarowaniu całej bazy w strojach kąpielowych. I jak tu się dokładnie umyć??? Ja nie potrafię!!!

Wreszcie powrót naszej ekipy z eksplorowanej dziury. Podobno jest to strasznie wielkie. Chłopaki wzięli ze sobą odcinek 200 metrów nowej liny i brakło, a do tego zjeżdża się w niezłej lufie. Jak sądzą koło 100 metrów bez przepinki?!! Po opowieściach wygląda to na coś dużego, lecz Zbychu sceptyk twierdzi, że jest duża szansa, że to wpada do znanego systemu B-12, którego otwór jest dosłownie kilkadziesiąt metrów od BX-39. Konar i ja postanowiliśmy to dokładnie sprawdzić i zgłosiliśmy się jako "szybka dwójka", że na następnej akcji skartujemy tego ogroma i wszystko się wyjaśni.

Wieczorem standardowo partyjka w 1000-ca, tylko już teraz mały hazard. Ostatnie dwie osoby w grze (gramy w czwórkę) stawiają po pół ciastka dwóm pierwszym w rozgrywce!!! Przegrałem razem z Sapiechem.

Poprzedni dzień Następny dzień