Sokoliki

30 sierpnia 2004

Rano spotkałem się z Kubą (zaprzyjaźnionym ratownikiem GOPR) i Ewą, która chciała tego dnia stawiać pierwsze kroki na pionowych ścianach Sokolików. Wyjechaliśmy z Jeleniej Góry dość późno, ale i tak udało nam się w miarę szybko dotrzeć do Trzcińska, gdzie czekali na nas Michał Maternik i Krzysztof Rossa (obaj SCW). Po krótkim przywitaniu na drewnianym mostku, ruszyliśmy żwawo w stronę Sokolików. Po niespełna 20 minutach osiągamy cel – „Babę” i zaczynamy się wspinać. Każdy z nas jest wygłodniały po wakacjach bez wspinania. Po krótkim wspinie na „Babie” przenosimy się na „Sukiennice”, gdzie Ewa pokazuje nam swoją naturę wspinacza. Robi jedną z dróg dwa razy, ale za drugim razem wybiera zdecydowanie trudniejszy wariant – niestety ściana nie chciała ulec jej urokowi. My w tym czasie szukamy jakiejś ciekawej linii na zachodniej i południowej ścianie „Sukiennic”. Poszukiwania są owocne i wbijamy się w ścianę, gdzie zastaje nas zmrok. Tak mija pierwszy dzień wspinaczki. Kuba z Ewa wracają do Jeleniej Góry a my szukamy jakiejś łąki na nocleg. Jeszcze przed snem krótki wypad do Karpnik na piwko, (aby nie było zakwasów na drugi dzień) i spać. 1 września nie tak jeszcze dawno dzień, który kończył wakacje, a my na dobrą sprawę dopiero je zaczynamy. Robimy tego dnia jeszcze kilka przejść i po południu uciekamy do domu, niestety. Ale postanawiamy szybko tu wrócić, może za tydzień… W tekście nie ma wymienionych nazw dróg, które pokonały nas i tych, które udało nam się pokonać. Nie jechaliśmy tam robić przejść sportowych – ważne było towarzystwo i czysta przyjemność.