Picos 2010 – niespodziewane odkrycie

Niespodziewane odkrycie. A właściwie dwa…
1. Odkrycie pierwsze- Asturyjczycy.
Nie pamiętam już dlaczego zeszłyśmy na tegorocznej wyprawie do chatki Armanda tylko we dwie. Siedziałyśmy, sącząc wino i będąc przekonane, że spędzimy ten wieczór samotnie. Nagle spośród mgły wyłonił się Armando a za nim następni Hiszpanie. Byli to , jak się później okazało, członkowie dwóch asturyjskich klubów speleologicznych. Szybko doszło do tzw. Integracji. Nasz słaby hiszpański okazał się wystarczający do rozmowy z tymi przemiłymi ludźmi. Santi, który starł się mówić jak najwolniej, wypytywał nas o jaskinie, które eksplorujemy oraz opowiadał o korespondencji jaką nawiązał ze Stachem.
niespodziewane2. Odkrycie drugie- Wodna jaskinia
Jakieś 5 minut w dół od chatki Armanda, pod skalną ścianą znajduje się niewielki otwór wyżej wymienionej dziury. Nasi nowi znajomi wybierali się tam w piankach. Armando niósł parę kawałków lin. Pożegnałam ich przy otworze, wróciłam do Maślanki na górę i wtedy dopiero zauważyłyśmy, że Armando nie zabrał klucza do chatki. Wymyśliłyśmy” super plan”. Zamknęłyśmy drzwi, a klucze Arrmanda zostawiłyśmy w środku jaskini na kamieniu z karteczką, cukierkiem, odchodząc z przekonaniem, że nie sposób nie zauważyć tego wszystkiego…
niespoWeszłyśmy na bazę, zapominając o całym ambarasie. Chyba następnego dnia Maślanka dostała sms-a z pytaniem: „Gdzie są moje klucze?”. Okazało się, że jaskinia ma dwa otwory… Oczywiście wyszli tym drugim. Kiedy Maślanka wróciła do chatki, pobiegła sprawdzić. KLUCZ, CUKIEREK I KARTECZKA… wszystko leżało na swoim miejscu. Jaskinia niewątpliwie warta jest zwiedzenia. Zdjęcia przesłane przez naszych wspaniałych nowych znajomych wystarczająco argumentują to stanowisko.

niespodz

Mamy nadzieję, że asturyjscy grotołazi odkryją w naszej strefie wiele nowych pustek. Zwłaszcza, że zabrali się do jaskiń eksplorowanych przez Francuzów, a od tego czasu w większości z nich korki śnieżne znacznie zmniejszyły rozmiary. Pozostaje życzyć powodzenia, bo radosnej chęci na pewno wystarczy im na co najmniej 100 lat.

Do zobaczenia Amigos!!!!

Autor: Agnieszka Majewska