Jaskinia Imieninowa

Na prośbę Marcina Furtaka pojechaliśmy razem z M. Kozińskim zdokumentować jaskinię Imieninową. Zadanie nie było łatwe gdyż jest to mało “fotogeniczna” jaskinia rozwinięta na szczelinie no i chętnych do pomocy też nie było zbyt wielu, ale coś tam się udało… Wyniki pracy przedstawiamy poniżej w galeryjce:

Po wykonaniu przekopu siłami bobrowo – wałbrzyskimi jaskinia zmieniła nieco wygląd. Przy okazji kolejnej wizyty udało się dopstrykać trochę zdjęć z przekopu i otwór.

Krótkie relacje wyjazdów SCW w roku 2002

WOJCIESZÓW

W maju wybraliśmy się do Szczeliny Wojcieszowskiej, była to już kolejna próba zwiedzenia – tym razem udana. Wcześniej brakowało sprzętu, albo doświadczenia no i te … układy na Połomie. “Akcję” zakończyliśmy w partiach poziomych (korytarz wodny), żaden to wyczyn ale nie o to chodziło! Dwóch z nas na Połomie zaczęło swoją przygodę z pieczarami, dlatego dażymy tą górę szczególnym sentymentem. Jak widać na powyższych zdjęciach kalcyt leje się tam kaskadami, są również grzybki i fajny zacisk 🙂 Myślałem, że już ciaśniej być nie może, jednak szybko okazało się iż nic bardziej mylnego (Picos). Jaskinia trochę brudna i oporęczowanie w nie najlepszym stanie, ale jak już będzie można tam normalnie działać to na pewno wrócimy posprzątać. Wojtek miał ze sobą Fieda z czarno-białym filmem i nadzieję, że coś z tego wyjdzie – jak widać Fied haraszaja maszyna ! W drodze powrotnej zajrzeliśmy na chwilę do Bobrowej chaty i zastaliśmy samego wodza Bobrogrodu oraz innych członków klubu rozmyślających nad wodą ognistą :).

Załoga : M. Koziński, W. Nobis, M. Saganowski

IMIENINOWA

Któregoś dnia pojechaliśmy za Bolków, tym razem udaliśmy się do jaskini Imieninowej. Jaskinia nie jest trudna technicznie i nie wymaga raczej stosowania technik linowych, za to można do bólu ćwiczyć zapieraczkę po ciemku. Zwiedziliśmy ją całą, można nawet jeszcze obserwować pirotechniczne resztki po zmaganiach eksploratorów z pewnym zaciskiem. Imieninowa jest teraz najbliżej położoną Wrocławia jaskinią , w dodatku o wyjątkowym charakterze – rozwinięta w łupkach. Co prawda nasz niezawodny Zenit odmówił w pewnym momencie posłuszeństwa, ale mamy kilka zdjęć ze środka oraz na zewnątrz 🙂 Jak widać było wesoło.

Załoga : M. Koziński, W. Nobis, M. Saganowski

SOKOŁY

W końcu uległem namowom Wojtka i wybraliśmy się w Sokoły by zmontować “tyrolską”. Tyrolka przebiegała z Sokolika małego na duży i wynikała chyba tylko z dziecięcej fantazji i … marzeń o lataniu.!? Przy okazji zrobiliśmy mały pojedynek na obiektywy -każdy wystrzelał po magazynku. Zabawa była w każdym razie bardzo przednia. Kolejne wycieczki dzieci na platformie widokowej, wykazywały wręcz maniakalne skłonności do plucia i rzucania czegokolwiek w “przepaść” ? A w “przepaści” wisiał Wojtek i reporęczował !? Nieodzownym było również pytanie : “czy będzie Pan skakał w przepaść” ? Przed oczami stawał na chwilę obraz wiszącego na lanexie podwozia i kadłubu leżącego w dole “przepaści” Sacreble! Kolejne marzenie Wojtka to ferraty -cóż zobaczymy ! “TYROLsKA”

Załoga : W. Nobis, M. Saganowski

 KTJ – OGRODZIENIEC

Tuż przed wyprawą pojechałem ze Stachem do Ogrodzieńca na KTJ. W podróży wspierał nas klubowy Garmin oraz FSO 1500 (wunder Fiat). Na miejsce dotarliśmy za wcześnie, więc było trochę czasu żeby pozwiedzać. Jak widać na zdjęciach obejrzeliśmy zamczysko, okoliczne formacje skalne i nawet wystawę “Zemsta”. Na komisji omówiono aspekty zmian w TPN, przedstawiono budżet z którego dofinansowywane są wyprawy oraz trudną sytuację czasopisma “JASKINIE”. Stahoo miał okazję poraz pierwszy zostać czynnym członkiem komisji rewizyjnej w sprawie spornych kwestii związanych z działalnością Polaków w Austrii -oj trwało to trochę… Na pewno wyjazd był ciekawym doświadczeniem.

Załoga: M. Jędrzejczak as (Stahoo), M. Saganowski

 JURA

Korzystając z ostatnich wakacyjnych dni Jurę Krakowsko-Częstochowską odwiedzili Michał Koziński z kolegą Marcinem Jaroszem. Założyli oni iż będą zwiedzać jaskinie systematycznie -zaczynając od północy, dokąd starczy im czasu. Pierwszego dnia udali się do rezerwatu “Węże”, gdzie zwiedzili m.in : Stalagmitową, Niespodziankę oraz zespół jaskiń Szachownica. Drugiego dnia : miejscowość Rudniki (uwaga są takie trzy na Jurze) i w nieczynnym kamieniołomie jaskinia Szmaragdowa ze swym szmaragdowym jeziorkiem. Głód zwiedzania doprowadza również obu kolegów tegoż samego dnia do Olsztyna, a tam m.in : Olsztyńska, Koralowa, Wszystkich świętych, Urwista. Dzień trzeci to jaskinie: Księdza Borka, Kamiennego Gradu (“rzeczywiście się sypie”) i Piętrowa Szczelina (“dwie bezpańskie ósemki zjazdowe”). Dzień czwarty : “lajtowy” -jaskinia W Straszykowej Górze koło Ryczowa (“potwór nie otwór [5 x 6m]”). I tu czas się kończy, więc do speleowozu (wunder Poldek) i … kierunek Wrocław. Ponieważ o pseudo turystach, “kolekcjonerach” różnych okazów i szpatowcach powiedziano już wszystko nie będę się rozwodził nad destruktywnymi wrażeniami kolegów, mimo wszystko mówią, że jest na co jeszcze popatrzeć. A druga połowa Jury musi zaczekać… są chętni !?

Załoga : M. Jarosz, M. Koziński