Picos 2017 – relacja sms

Picos de Europa - baner

Pamiętnik smsowy wyprawy Picos de Europa 2017

Chcesz wiedzieć co się dzieje w rejonie bazy na Los Barrastrosas? Zapraszamy do relacji na gorąco z wyprawy Picos de Europa 2017!

[SMS 20.08.2017, 10:08]

Jaskinia Pozu de la Torre Santa Maria (PE001) została właśnie przyłączona do Sistema Cemba Vieya (SCP111/CEM/CEV181/G-13). PE001 jest najwyższym otworem systemu. Nowa, nieoficjalna deniwelacja systemu (przed wyrównaniem ciągów) to 957 m. 
Na połączeniu byli Nikki z Łukaszem. Asia i Dejmon właśnie przyszli na bazę. Nikki i Łukasz będą wieczorem. 
Stahoo


[SMS 19.08.2017, 18:50]

Szykuje nam się weekend w Bordeaux :/ jedziemy na zapasówce do najbliższej cywilizacji.
Ania K.

[SMS 19.08.2017, 9:07]

O 8:00 mieliśmy łączność z biwakiem. Na powierzchni świt…
Tak, tutaj świta później niż w Polsce. Same zalety: dłużej można pospać i wieczory mamy dłuższe.
Stahoo


[SMS 18.08.2017, 23:56]

W drodze do domu odwiedziliśmy naszego hiszpańskiego przyjaciela Armanda.
Jest on dla wielu postacią mityczną, za sprawą chatki pasterskiej, w której śpimy podczas transportów. Zaprosił nas na kolację w Posadzie i ugościł noclegiem w swoim mieszkaniu. Zbieramy siły przed dalszą podróżą
Malina

[SMS 18.08.2017, 18.06]

Spora część wyprawowiczów opuściła już dziś bazę, ale to wcale nie oznacza końca eksploracji. Trwają przygotowania do kolejnego biwaku w PE001. Asia i Dejmon wyruszają dziś wieczorem, Niki i ja dołączamy do nich o świcie.
Łukasz


[mail 17.08.2017, 16:15]

Po 45 godz. pod ziemią cieszymy się widokiem słońca.
Odkryliśmy nowe ciągi. Jaskinia rozwija się w wielu kierunkach, sporo miejsc pominęliśmy, wybierając te, które najbardziej nas interesują.
Kierujemy się mniej więcej na płn. / płn.-wsch.
Maciek i Tomek wychodzą z biwaku za kilka godzin – gdy odeśpią ostatnią szychtę.
Pozdrawiamy
Mario i Łukasz

[SMS 17.08.2017, 10:24]

Słaba płeć? Bynajmniej!
Ida i Nikki w drodze na reporęcz CEV181.
Stahoo


[SMS 16.08.2017, 22:21]

Ekipa biwakowa jest na trzeciej szychcie, Mario i Łukasz za godzinę mają wychodzić. Ja, Asia i Nikki o 5:30 wróciliśmy z transportu sprzętu na biwak. Kontakt z biwakiem mamy za pośrednictwem Nikoli. Udało im się wyjechać kolejne 150 m sznura.
Malina
EDIT: Mario z Łukaszem rano wychodzą na powierzchnię.
Malina

[messenger 16.08.2017, 17:30]

Od wczoraj trwa biwak w PE001. Na biwaku dwa zespoły: Łukasz i Robaczek oraz Tomala i Maciek. Dziś z całą czwórką udało się nam (czyli Jack Styś, Zbigniew Grzela – Instruktor PZA i Anna Kuriata) skomunikować za pomocą Nikoli. Panowie założyli biwak na głębokości ok. 400 m. Zapewnili, że wszystko w porządku tylko istnieje podejrzenie, że zabraknie sprzętu, by eksplorować dalej. Trzymamy kciuki i czekamy do czwartku i piątku, kiedy wrócą do bazy.
[17:36]
Teraz rozpętała się tu niesamowita konferencja. Rozmawiamy z PE001 przez Nikolę i jednocześnie z bazą przez walkie talkie. Trwa narada instruktorów, jak rozwiązać problem braku kotew.
Ania K.


[SMS 15.08.2017, 21:20]

Ekipa lawetowa melduje się we Wrocławiu. Poza autem – cała i zdrowa.
Ola R.

[SMS 15.08.2017, 8:58]

Ekipa szczęśliwców po 36 godz. wyjechała z Francji!
Do domu coraz bliżej 🙂
Ola R.


[messenger 14.08.2017, 18:39]

Dzidowania na górnym przodku ciąg dalszy. Z Mariuszem (aka Mariem, Robaczkiem) i Klatą przerzuciliśmy sporo urobku, w tym kilka dużych want. Czym jest to dzidowanie możecie zobaczyć w namiastce na filmiku (który będzie, jak tylko zasięg pozwoli na przesłanie go – przyp. red.)
Malina

[SMS 14.08.2017, 17:19]

Pierwszy transport ostatniej ekipy melduje się na pustej bazie. Widać praca dziś wre.
Łukasz

[SMS 14.08.2017, 15:19]

Dzisiaj ze Zbychem i Nikki sprawdzamy kilka otworów zwanych KKS-ami. Pierwszy póki co puszcza, bo Zbychu i Nikki nadal są w środku. Drugi, który przypadł mi w udziale, skończył się po ok. 20 m. Ale osadziłam pierwszego w życiu spita w jaskini i ładnie mi wyszło, więc jakieś plusy są 😉
Ida Ch.

[SMS 14.08.2017, 13:30]

Tak samo jak 3 lata temu Qń daje mi możliwość podszlifowania języka francuskiego. Zepsuty samochód i rozmowy z mechanikami to jest to, co lubię najbardziej!
Czeka nas nocka w hotelu i przejażdżka lawetą do Polski.
Ola R.


[SMS 13.08.2017, 19:27]

Ekipa w składzie: Qń, Ola, Mariusz M., Hubert i Jaser rusza w stronę Polski.
Żegnamy się z górami i już snujemy plany o przyszłorocznej wyprawie.
Ola R.


[SMS 12.08.2017, 19:54]

Dzisiaj z Qniem i Mariuszem (aka Robaczkiem, Mariem) byliśmy na dzidowaniu.
Czołówki od Armytek Polska sprawdzają się świetnie.
Malina

[SMS 12.08.2017, 14:02]

Nad ranem Tomek i Maciek wrócili ze “środkowego przodka” w PE001. Zużyli całą linę i pojechali do przodu ok. 100 m.
Dzisiaj Mario (aka Robaczek), Malina i Qń działają w górnych partiach, a Ida i Tofik kartują.
Zbyszek, Nikki, Ania i Mariusz M. działają w A17 i lodowym B.
Stahoo, Szuflada i Jaser za cel obrali MS100.
Ola R.

[SMS 12.08.2017, 12:08]

Startujemy w składzie: Gocha W., Łukasz T. i Jacek S.
Jacek S.


[mail, 11.08.2017, 22:32]

 

Dzisiaj z Maliną byliśmy w CEV181, gdzie próbowaliśmy przekopać się przez śnieg do dolnych partii, aby odzyskać sprzęt.
Jaser

[SMS 11.08.2017, 11:32]

Środkowy przodek nadal “puszcza”. Wczoraj udało się też skartować wszystko, co do tej pory eksplorowaliśmy. Tofik właśnie pije kawkę-sprężawkę i będzie obrabiał dane. Ciekawe gdzie zawędrowaliśmy…
Ida Ch.


[SMS 10.08.2017, 12:53]

Picos - suszenie

Zeszyt wyjść zapełniony po brzegi. Qń i Robaczek poszli eksplorować na środkowy przodek w PE001. Wraz z nimi Ida i Tofik, którzy mają za zadanie skartować odkryte korytarze, studnie i meandry.
Malina i Jaser dzidują w górnych partiach tej samej jaskini.
Szuflada, Ania i Hubert działają w CEV194.
Stahoo, Mariusz i Weronika poszli w stronę MS103.
Maciek i Tomala schodzą na -600 m w CEV181, aby odzyskać trochę lin i sprzętu.
Pogoda wreszcie dopisuje, więc moim zadaniem jest wysuszenie wszystkim ciuchów, butów i innych mokrych rzeczy. Jest szansa, że się uda.
Ola R.


[SMS 9.08.2017, 13:25]

Na razie pogoda stabilna, czyli deszcz, śnieg i 4 st. C
Większość akcji przełożona na jutro.
Maciek W.

[SMS 9.08.2017, 12:20]

Wczoraj wieczorem mieliśmy pierwszą odprawę z kierownikiem. Plany na dzisiaj były bardzo ambitne, jednak wszystko zweryfikowała pogoda. Dzisiaj niestety kolejny dzień bazowy z deszczem, śniegiem i gradem.
Ola R.


[SMS 8.08.2017, 12:26]

Wczoraj razem z Robaczkiem przeporęczowaliśmy meander na dojściu do Studni z gilotyną w PE001 i zanieśliśmy kolejne metry lin i kilogramy żelastwa na przodek.
(Uwaga! trochę prywaty – przyp. red.)
Korzystając z okazji chciałbym wszystkim klubowiczom, rodzinie i przyjaciołom podziękować za życzenia urodzinowe i miłą niespodziankę na bazie w postaci tortu, kartki i prezentu, po który będę musiał zejść do auta
(Koniec prywaty – przyp. red.)
Od wczoraj pada deszcz i grad, mamy więc przymusowy dzień odpoczynku – spędzamy go w bazówce.
Malina


[SMS 6.08.2017, 22:09]

Team Malinowski & Robak odmeldowuje się po kolejnej szychcie z górnego przodka.
Obaj sprawnie pokonaliśmy uciążliwe ciasnoty, czego rezultatem są kolejne kilogramy wyciągniętych kamieni.
Dzida i akcesoria bez szwanku.
Wielkość urobku poważniejsza: od zielonego groszku po 70-litrowy plecak (na szczęście tylko jeden!).
Mariusz R.

[SMS 6.08.2017, 15:47]

baza Picos

Dzisiaj wszystkich wywiało z bazy. Qń i Ida pojechali na zakupy do Cangas. Mariusz M. z Hubertem walczą w CEV194. Robaczek i Malina dziduja w górnych partiach PE001, a Zbyszek, Jaser i Ania działają na powierzchni w poszukiwaniu wody i nowych otworów.
Ola R.

[SMS 6.08.2017, 9:03]

Auto w składzie: Stahoo, Szuflada, Tomala, Tofik i Maciek już w Hiszpanii. Viva España!
Maciek W.


[SMS 5.08.2017, 17:00]

Czekając na powrót Mariuszów z PE001, wraz z Maliną i Zbyszkiem, spaliśmy dzisiaj w bazówce.
Około 6 rano rozległo się głos Robaczka w walkie-talkie. Godzinę później byli na bazie. Udało im się zaporęczować dwie nowe studnie i zakończyć eksplorację na dużej sali. Po szybkim przekazaniu informacji kolejnej ekipie, zmierzyli w stronę śpiworów.
Ida, Qń i Zbyszek około 9.00 wyruszyli kontynuować działania w tej jaskini.
Reszta ekipy odpoczywa i oddaje się bazowym przyjemnościom.
Hubert z Maliną, mimo niesprzyjającej pogody, organizują wodę z G8.
Ola R.


[SMS 4.08.2017, 11:13]

Wczorajszy dzień był pracowity również dla mnie, Zbyszka i Ani. Bardzo szczegółowo zbadaliśmy CEV196. Dzięki większym wytopom śniegu udało się dotrzeć do jego podstawy. Niestety jaskinia jest zawalona kamieniami – przejścia brak.
Zbadaliśmy również strefę powyżej otworóc CEV194/CEV196. Odnaleśniśmy dawne otwory KKS (bez grama śniegu) oraz nowy, jeszcze wyżej położony, o roboczej nazwie PE002.
Sprawdziliśmy też otwór znaleziony w zeszłym roku. PL-ES znajduje się bardzo wysoko, na wys. ok. 2100 m n.p.m. Niestety szybko okazało się, że jaskinia kończy się zawaliskiem.
Nowe odkrycia i dobre wieści od pozostałych wyprawowiczów sprawieją, że pracy jest bardzo dużo. Dobrze, że niebawem dotrą do nas kolejni uczestnicy wyprawy.
Mariusz R.

[SMS 4.08.2017, 10:44]

Wczoraj z Qniem działaliśmy na przodku. Udało się obić trawers nad Studnią z Gilotyną i dostaliśmy się do okienka. Niestety meander za okienkiem jest zasypany i nie da się nim przejść dalej. Ale nie tracimy nadziei, że uda się znaleźć jego kontynuację gdzieś niżej 🙂
Ida Ch.


[SMS 3.08.2017, 21:50]

Dzień był słoneczny, nogi i ręce czerwone. Jaskinia CEV196 niestety zaklipiona, nowa PIEa także. Został za to znaleziony nowy otwór.
W CEV194 liny pod lodem, ale jaskinia puszcza drugą stroną studni. Na nowym oporęczowaniu osiągnięto już sto kilkadziesiąt metrów. Studnia nadal w śniegu
Zbyszek G.

[SMS 3.08.2017, 13:40]

Dzisiaj z samego rana Ida i Qń ruszyli do PE001 kontynuować działania na -350.
Zbyszek, Ania, Mariusz, Mariusz i Malina poszli w stronę CEV194 i CEV196.
Jaser leczy oparzenia po wczorajszym transporcie i pomaga mi na bazie.
Słońce daje nam popalić
Ola R

[SMS 3.08.2017, 13:00]

Wczoraj byliśmy na “górnym przodku” w PE001.
Odgruzowany komin z zeszłego roku na nowo się zasypał. Z jednej strony praca od nowa, ale z drugiej jest to stosunkowo łatwo dostępny urobek.
Dzida wraz z asortymentem spisuje się rewelacyjnie.
Gradacja urobku: od zielonego groszku po solidne arbuzy
Mariusz R.


[SMS 2.08.2017, 21:40]

Wróciliśmy z PE001 po zaporęczowaniu zlotówki, obiciu na nowo (z dodaniem punktów) Studni Gwiezdnego Pyłu i transporcie sprzętu na przodek.
Ekipa Zbyszka zaporęczowała CEV194 i CEV196.
Mariuszy dwóch dalej dziduje.
Pogoda nam w końcu dopisuje, widoki cieszą oko, a ja rozumiem już po co wracamy w to miejsce co roku.
Malina

[SMS 2.08.2017, 11:52]

Pierwsze akcje jaskiniowe wyruszyły. Dwie ekipy zmierzają do PE001. Mario & Mariusz idą na górny przodek. Qń, Ida i Malina będą działać na przodku na – 350. Zbyszek, Ania i Hubert sprawdzają SCP194 i SCP196. Jaser poszedł po kolejny transport, a ja dalej ogarniam bazę. Pogoda dzisiaj przepiękna.
Ola R.


[SMS 1.08.2017, 17:44]

Dzisiaj organizacji bazy ciąg dalszy. Bazówka, magazyn i agregat skończone. Mariusz M. i Hubert budują wodociąg w G8. Qń z Idą poszli po wodę w okolice PE001.
Pogoda nas nie rozpieszcza.
Ola R.

[SMS 31.07.2017, 19:50]

Wszystkim udało się dotrzeć na bazę. Część osób schodzi do chatki, żeby jutro zrobić kolejny, trzeci transport. Pozostali organizują bazę i wodę. Na bazie zupełna susza.
Ola R.

[SMS 31.07.2017, 15:36]

Qń i ja meldujemy się z drugim transportem na bazie. Reszta daleko z tyłu. Mamy tylko nadzieję, że wszyscy opuścili już chatkę… Na górze pogoda dużo ładniejsza, bo nawet wychodzi słoneczko, a na dole mgła i bździawa. Niestety nawet w Murowanej Piwnicy nie ma śniegu, więc będzie duży problem z wodą. O kąpielach to możemy w ogóle zapomnieć :/
Ida Ch.


[SMS 30.07.2017, 11:34]

Pierwszy shopping za nami. Zapasy zrobione. Ruszamy w stronę chatki.
Ola R.


[SMS 29.07.2017, 15:49]

Celorio
U Armanda
Zbyszek G.

[SMS 29.07.2017, 11:47]

Tu auto nr 2
Aktualnie, zamiast łapać podróżniczą przygodę, złapała nas przyziemna, zakorkowana rzeczywistość Bordeaux :/
Ale nie poddajemy się, czytamy komisyjnie o przygodach innych zapaleńców opisanych w Poznaj Świat miesięcznik i łapiemy inspirację.
Ania K.

[SMS 29.07.2017, 10:54]

¡¡¡Viva España!!!
Zbyszek G.

[SMS 29.07.2017, 10:35]

Przed nami zza chmur majaczą lekko szarawe Pireneje.
Zbyszek G.


[SMS 28.07.2017, 23:15]

Pierwszy wóz we Francji już.
Zbyszek G.

[SMS 28.07.2017, 15:46]

Druga ekipa w drodze: Robaczki, Malina, Ania i Jaser.
Obwodnica Wrocławia sprawia wrażenie, jakby wszyscy jechali w tym samym kierunku, co my.
Ola R.

[SMS 28.07.2017, 15:20]

Pierwsza ekipa w drodze: Ida, Qń, Hubert, Mejza i Zbyszek. Rogatki Wrocławia.
Zbyszek G.

Speleoclub na TROPICIELU

Po raz pierwszy Speleoclub Wrocław wziął czynny udział w organizacji Tropiciela. Osobom, którym nazwa ta jest obca objaśniamy, iż jest to nocny przygodowy rajd na orientację. 23. edycja imprezy odbyła się w weekend 22-23.07 w Krośnicach. Podczas rajdu zawodnicy przez całą noc chodzili, biegali i jeździli na rowerze w poszukiwaniu punktów z przygotowanymi dla nich zadaniami.  Dopiero po ich wykonaniu mogli ruszyć dalej. Naszym zadaniem było stworzenie takiego właśnie punktu. Na miejsce dotarliśmy w sobotę o 11 rano i zdawałoby się, że do zmroku mieliśmy jeszcze dużo czasu, ale z racji tego, że nasz punkt znajdował się w lesie, mnogość drzew dawała nam duże pole do popisu. Wszyscy pracowali w pocie czoła, żeby atrakcje jakie przygotowaliśmy dawały lekki zastrzyk adrenaliny, ale przede wszystkim były bezpieczne. Panowie nawet zgłębiali tajniki sztuki arborystycznej, a jak wiadomo nie jest to naturalne środowisko grotołaza. Ostatecznie po wielu godzinach przygotowań na naszym punkcie powstały następujące zadania:

  • Budowanie wieży ze skrzynek. Oczywiście wieżę zawodnik budował pod sobą przy asekuracji liną.
  • Most linowy, ale nie taki zwykły 😉 Mianowicie jedna osoba z drużyny była podczepiana w uprzęży do liny, a reszta miała za zadanie siłą własnych stalowych mięśni przeciągnąć delikwenta do przeciwległego drzewa, przy którym ukryty był dziurkacz. Po jego znalezieniu zawodnik na linie mógł odbić kartę rajdu zaliczając jednocześnie zadanie.
  • Detektory lawinowe. W głębi lasu skrzętnie ukryliśmy jeden z detektorów wraz ze wspomnianym w poprzednim punkcie dziurkaczem, natomiast zadaniem grupy było przy pomocy takich samych urządzeń na podstawie zależności pomiędzy odczytami odległości na wszystkich urządzeniach znaleźć zgubę.
  • Mieliśmy także zadanie dodatkowe jakim był ciasny tunel nieco przypominający jaskiniowe zaciski.

O tym, jakie zadanie przyjdzie zawodnikom wykonywać, decydowało losowanie – po przybyciu na miejsce zawodnicy wybierali jeden z przyrządów: shunta, poignee lub rolkę, które były przypisane do konkretnych zadań, ale zdarzały się drużyny, które postanowiły wykonać więcej niż jedno zadanie, co bardzo nas cieszyło.

Przez całą noc pojawiały się u nas zmęczone, zmoknięte (rajd urozmaiciła nieco kapryśna pogoda) oraz ubłocone drużyny, ale jedna rzecz się nie zmieniała niezależnie od pory – wszyscy byli uśmiechnięci i gotowi na niespodzianki jakie dla nich przygotowaliśmy.

Rajd zakończył się w niedzielę po południu ciepłą grochówką i rozlosowaniem nagród. Wszystkim zawodnikom gratulujemy niezłomności i zapraszamy do udziału w Tropicielu 24 (już w październiku!) – będziemy mieli dla Was jeszcze więcej ciekawych zadań i atrakcji! Do zobaczenia!

Galerię zdjęć m.in. z naszego punktu możecie obejrzeć na Facebooku Tropiciela

 

Obóz wspinaczkowy vol. 1 – kurs 2017

Pierwszy obóz wspinaczkowy już za nami!

Czworo kursantów pod okiem instruktora Emka poznawało techniki wspinaczkowe zdobywając skały w okolicy jurajskiego Podzamcza. Na początku zapoznawali się oni ze sprzętem oraz z podstawami wspinaczki. Dla niektórych była to pierwsza okazja do założenia uprzęży wspinaczkowej :).
Już pierwszego dnia trenowali wspinaczkę na wędkę, z asekuracją dolną na drogach sportowych oraz techniki samodzielnego zjazdu na linie z wykorzystaniem stanowiska asekuracyjnego. Niestety podczas zajęć jedna kursantka skręciła staw skokowy, więc pozostałe dni kursowe odbyły się w uszczuplonym gronie.

Drugiego dnia kursanci trenowali dalej techniki wspinaczki z dolną asekuracją oraz poznali techniki budowania stanowisk asekuracyjnych.


Trzeci dzień był wstępem do wspinaczki na asekuracji własnej. Kursanci mieli okazję nauczyć się osadzać własne punkty asekuracyjne za pomocą taśm oraz kości – rocksów, hexów i tricamów. Odbyli również pierwsze swoje drogi na własnej asekuracji.


Kolejnego dnia pogoda nie dopisała, ale nie przeszkodziło to w treningu :). Kursanci prawie cały dzień spędzili w jaskini, gdzie trenowali wspinaczkowe techniki autoratownictwa.

Dzień piąty upłynął głównie na szlifowaniu zdobytych już umiejętności wspinaczki na własnej asekuracji. Na zakończenie kursanci oddali się zabawie – oczywiście w duchu wspinaczkowym – przechodząc trasę w parku linowym.
Ostatni dzień również zapowiadał się deszczowo, więc kursanci najpierw wspinali się schowani w “Kominie kursantów”, lecz gdy wyszło słońce, zdobyli również ściany “Grodu Birów”, kończąc tym samym pełne wyzwań 6 dni 🙂

 

Tekst: Karol Posiła

Zdjęcia: Karol Posiła i Magda Filip

Speleopiknik jaskinia Radochowska – 8-9.07.2017

Liny, deszcz, jaskinie – speleopiknik przy jaskini Radochowskiej

W lipcowy weekend (08-09.07) ponownie przyjechaliśmy pod Jaskinię Radochowską, by stworzyć tam mini park linowy dla najmłodszych turystów odwiedzających to urocze miejsce. Co prawda sobota była przede wszystkim deszczowa, ale niedziela rozbłysnęła pięknym słońcem.

Sobotni montaż stanowisk zaczęliśmy w deszczu, który łaskawie przestał padać, gdy zdeterminowani postanowiliśmy, że rozwiesimy te liny i zrobimy wszystko zgodnie z planem godzinowym. Pierwsze powstały tyrolka i slackline, w naturalnym zagłębieniu schowaliśmy tunel, czyli naszą przenośną jaskinię, potem dorzuciliśmy jeszcze stanowisko do budowy wieży ze skrzynek oraz długi i wysoki most linowy. Wszystkie stanowiska umiejscowiliśmy wzdłuż ścieżki wiodącej do jaskini, więc nie było problemów, by nas znaleźć i z tych atrakcji skorzystać.

W sumie kilkadziesiąt osób (w tym sporo uczestników letniej kolonii) skorzystało z naszych punktów uzyskując przy okazji dyplom Małego Grotołaza. Mamy nadzieję, że z czasem będą chcieli zostać dużymi grotołazami – i że znajdą nas wtedy bez problemu.

Żeby jednak nie było za pięknie, ok. 15.00 znowu zaczęło padać, lać, grzmieć i ogólnie straszyć przedwczesnym zakończeniem zabaw linowych. Nie poddaliśmy się – mali grotołazi, którzy zaklepali sobie kolejkę byli pod ziemią i nic o rzęsistym deszczu nie wiedzieli, więc jak tylko z nieba spadła ostatnia kropla, a spod ziemi wyłoniła się grupa eksploratorów, ruszyliśmy z powrotem na drzewa i do lin. Pogoda jednak wielkich nadziei nie dawała.

Ale nie ma tego złego… skoro nie było turystów, sami znaleźliśmy sobie rozrywkę. W obroty poszła Nikola, czyli system podziemnej łączności bezprzewodowej. A w jaskini Radochowskiej postanowiliśmy – oprócz testów z Nikolą – pochodzić po bocznych ciągach bocznych ciągów. Chociaż chodzić w tym przypadku to duże nadużycie – większość czasu  się czołgaliśmy i przeciskaliśmy. Po Jaskini Radochowskiej czekała nas jeszcze jedna, położona kilka kilometrów dalej Jaskinia na Ścianie.

Najpierw ostro w górę, potem lekkie czołganko i… kurde taka duża dziura, tego się nie spodziewaliśmy. Rozpełzliśmy się na wszystkie strony znowu odchodząc w na boki od ciągu głównego. Wieczór dał nam odpocząć od deszczu, dzieci miały seans filmowy, a my seans ogniskowy. A gdy najmłodsi uczestnicy poszli spać (oburzeni lekko, tym, że muszą, skoro dorośli zostają), wrzuciliśmy na ekran filmowe dzieła i dziełka o jaskiniach.

W niedzielę liny się suszyły i służyły dalej. Jedyną atrakcją, jaką musieliśmy wyłączyć z użytkowania był tunel, bo zamókł doszczętnie. Ale trafiła się nam kanikuła i w sumie kilkunastu uczestników – chyba nikt nie wierzył, że poranna pogoda dotrwa do wieczora. A dotrwała. I my też. O 16.00 przyszedł jednak czas na zwinięcie wszystkich atrakcji, zapakowanie przyczepki i powrót do Wrocławia.