Strzeblów hakowo… czyli niedzielna wycieczka wspinaczkowych profanów, 06.10.2013

Niedobór wolnego czasu to przekleństwo dzisiejszych czasów… Niemniej jednak w niedzielę, 6 października, znaleźliśmy z Konikiem w końcu chwilę czasu, by zrealizować pomysł przygotowania szkoleniowych dróg do nauki hakówy. Strzeblów wydał nam się najbardziej odpowiednim miejscem i tam też pojechaliśmy (http://www.eksploruj.com.pl/sudety-climb.php).

Pogoda trafiła się nam piękna i chyba był to jeden z ostatnich, tak ciepłych weekendów w tym roku. Drogi poprowadziliśmy dwie:

szczeblow-hakowo

Pierwszą poprowadził Koń i przebiega ona nieco na prawo od „Gwiazdki” VI.1. Wszystkie punkty (HSA) zostały osadzone przez nas i droga nie wykorzystuje innych istniejących „w ścianie”. Została ona zrobiona z wykorzystaniem Raumer’owskiego Stick-Up’a (http://www.cavediggers.com/RaumerStickUp2007.pdf ).

Drugą drogę robiłem ja, ale już z wykorzystaniem klasycznego zestawu czyli ławy na tradycyjnych fifkach, a do punktów dociągałem się z kontrfifek. Droga startuje nieco na lewo od „Gwiazdki” VI.1, biegnie z odchyleniem ok. 45° w lewo, przecina „Hokeja” VI.1+, „Antyhokeja” VI.2 i wchodzi w „Obrazki” VI.1 na wysokości pierwszego ringa. Biegnąc wzdłuż „Obrazków” droga wykorzystuje wszystkie ringi, a co drugi punkt jest naszą kotwą HSA.

Na obu drogach przy instalowanych przez nas kotwach stosowaliśy dwuotworowe plakietki Raumer Alien (http://www.raumerclimbing.com/), które w przypadku hakówy znacznie porządkują sytuację na punktach, rozdzielając funkcję „asekuracyjną” od „operacyjnej”. Sporej średnicy górny otwór zapewniał bezpośrednie wpinanie się kontrfifką, co dawało spory zysk i dalekie wysięgi również przy wspinaniu z tradycyjnym zestawem.

Zachęcamy do ćwiczeń

Paweł Koń Michalski, Marek Stahoo Jędrzejczak

Szkolenie lawinowe 29-30.01.2011

Szkolenie z posługiwania się czekanem oraz rakami w warunkach zimowych, chyba już na stałe wpisuje się do kalendarza wyjazdów zimowych naszego klubu.

01 02

Szkolenie Lawinowe, długo na nie czekaliśmy, w końcu udało się zapisać. Niestety warunki atmosferyczne zaczęły płatać nam figla i do końca nie wiedzieliśmy, czy z powodu odwilży szkolenie nie zostanie odwołane. Ostatecznie w środę Melon potwierdził, że jedziemy na Babią Górę. Jeszcze tylko potwierdzenie urlopu w pracy i w piątek w okolicach południa ruszamy w trasę, niestety reprezentujemy nasz klub w skromnej ilości dwóch osób – Kasi i mnie.

03 04

We Wrocławiu było zielono, ale im dalej od Wrocka, a bliżej Babiej Góry, tym śniegu było więcej. Udało nam się bezpiecznie dojechać na Przełęcz Krowiarki, skąd po świeżo dostarczonym przez naturę śniegu turowaliśmy do schroniska na Markowych Szczawinach.

05 06

Był to nasz pierwszy raz na Babiej i w tamtejszym schronisku. Zostaliśmy pozytywnie zaskoczeni nieograniczoną ilością darmowego wrzątku, ciepłą wodą pod prysznicem i wysokim standardem obiektu. Po prostu bajka?

07 08

Piątek zaczęliśmy od kilku wykładów na temat powstawania lawin. Wykłady prowadził Kuba Radliński – ratownik GOPR i instruktor lawinowy . Rano, przy temperaturze -10 stopni Celsjusza, wyruszyliśmy w kierunku szczytu Babiej Góry, wypatrując po drodze miejsc potencjalnie lawiniastych. Zeszliśmy też jednym z kotłów, gdzie robiliśmy próby śniegowe oraz dupo ślizgi?. Zajęcia prowadził ratownik Tomek Kozina. Po powrocie do schroniska zaczęliśmy kolejny blok wykładów, tym razem na temat detektorów lawinowych i ich stosowania.

09 10

Szybko przeszliśmy do ćwiczeń na zewnątrz schroniska, gdzie szukaliśmy zakopanych 5 detektorów za pomocą analogowego Ortovoxa. Zabawy było przy tym trochę, choć doskwierał siarczysty mróz. Tego wieczora wszyscy próbowali namierzyć zasypane nadajniki za pomocą analoga i sondy lawinowej. Późnym wieczorem odbył się jeszcze wykład na temat rodzajów śniegu, sposobów szukania i odkopywania poszkodowanych w lawinach.

11

12

Niedzielny poranek rozpoczął się ponownie szukaniem zakopanych nadajników, tym razem dwóch naraz. Ćwiczyliśmy odklejanie się od jednego poszkodowanego za pomocą metody trzech kółek. Później przyszła kolej na następne wykłady, które dotyczyły medycznego zaopatrywania ofiar lawin.

13

15

Niestety wszystko co dobre, szybko się kończy i tak w okolicach godziny 14 szkolenie się skończyło. Pozostał nam jeszcze zjazd do samochodu, jednak z powodu małej ilości śniegu na szlaku nie było to to, czego się spodziewaliśmy i niestety od połowy trasy musieliśmy iść z buta, niosąc narty na plecach.

16

18

Polecamy wszystkim to szkolenie! Można nauczyć się posługiwać różnego rodzaju detektorami lawinowymi, poznać podstawy lawinoznawstwa i najpopularniejsze testy śniegowe. I przede wszystkim uświadomić sobie realność zagrożenia.

Nasz klub reprezentowali: Kasia Filipek, Adam Leksowski oraz Mammut-Grześka Szmidta? dzieki

Tekst: Adam Leksowski, Kasia Filipek
Zdjęcia: Sławek Parzonka WKGiJ

Szkolenie raki i czekan, 21-23.01.2011

Szkolenie z posługiwania się czekanem oraz rakami w warunkach zimowych, chyba już na stałe wpisuje się do kalendarza wyjazdów zimowych naszego klubu.

01 03

Tym razem szkolenie odbyło się na Śnieżniku Kłodzkim w terminie 29-30 stycznia 2011 roku. Fredi z Joła długo trzymali kursantów w niepewności, gdzie i czy w ogóle szkolenie się odbędzie. Panująca wokół odwilż nie wróżyła nic dobrego. Jednak po konsultacjach ze schroniskowym na Hali pod Śnieżnikiem udało się w końcu znaleźć śnieg i zaklepać noclegi.

04 05

Szkolenie zaczęliśmy w sobotę pogadanką na temat zakładania stanowisk w śniegu – począwszy od stanowisk zbudowanych z nas samych, poprzez takie z użyciem czekanów, kijków trekingowych, plecaka i na stanowiskach z nart skończywszy.

06

Później nastąpił przegląd sprzętu zimowego uczestników szkolenia – na stół poszły różnej maści raki i czekany. Można było poczuć się jak na jakimś pchlim targu, gdzie na stole piętrzyła się górka raków oraz czekanów.

07

08

Joła omówił krótko charakterystykę sprzętu zimowego, następnie zakładanie raków oraz dopasowywanie ich do buta. Po tym, jak wszyscy zostali obuci w raki, nastąpiło szkolenie umiejętności chodzenia w rakach – zarówno w dół, jak i w górę stoku oraz na trawersie.

09 10

Tego dnia zajęcia zostały zwieńczone demonstracją, jak tragicznie może skończyć się niewiedza i nieumiejętne posługiwanie się sprzętem. Trzy dziewczyny zostały związane liną i w czasie podchodzenia zespołu Joła zasymulował gwałtowny upadek ostatniej z nich. Dwie pierwsze osoby powinny wyhamować lot koleżanki, jednak szarpnięcie było tak niespodziewane i silne, że obydwie również poleciały w dół. Nie pomogło posiadanie czekana – jeden został od razu zgubiony, drugi pozostał z partnerką ściskany kurczowo przy piersiach… Morał był prosty : nie wystarczy się uzbroić w sprzęt, trzeba przede wszystkim wiedzieć, jak go skutecznie używać.

11 12

Wieczorem odbyła się pogadanka na temat zagrożeń czyhających na nas w górach zimą, a potem nastąpiła wreszcie długo wyczekiwana integracja…

13

14

Po dość ciężkiej nocy z wieczorem kawalerskim w tle, rano ruszyliśmy na ślizgawkę na szczycie Śnieżnika. Tu przez dobre 3-4 godziny ćwiczyliśmy wszystkie możliwe warianty hamowania upadku czekanem, więc było i na plecach, i na brzuchu, i głową w dół, i do góry. Co chwilę ktoś ślizgiem leciał z czekanem na dół, by po chwili wyhamować swoją jazdę.

15

Wszystkie ćwiczenia odbywały się pod czujnym okiem naszych ekspertów klubowych czyli Roberta „Joły” Chojnackiego oraz Jacka „Frediego” Wieprowa, przy idealnych wręcz warunkach pogodowych.

w szkoleniu udział wzięli:

  • kurs 2010/2011: Magda Sikora, Dorota Kopeć, Kasia Szymczak, Adam Pyka, Marcin Tomaszewski, Maciek Wasilewski, Piotr Młotek, Arek „Tofik 01” Młynarczyk
  • kurs 2008/2010: Tomek „Jasiu” Jasiński, Tomek Utkowski, Robert „Kalosz” Zaremba, Maciek Wajda
  • klubowicze: Aga Majewska, Marta Maślanka, Kasia Filipek, Adam Leksowski
  • przyjaciele klubu: Ola Wywrocka, Maciek Wywrocki, Piotrek, Marta

Tekst: Adam Leksowski

Zdjęcia: uczestnicy

Manewry ratownictwa jaskiniowego 08-10.10.2010

W dniach 8-10 października w Tatrach odbyły się manewry ratownictwa jaskiniowego organizowane przez Komisję Taternictwa Jaskiniowego Polskiego Związku Alpinizmu.

Pierwszego dnia udaliśmy się do Doliny Ku Dziurze, gdzie w warunkach pół-jaskiniowych ćwiczyliśmy wszystkie możliwe układy ratownicze przydatne podczas akcji ratunkowej. Nosze z poszkodowanym zostały przetransportowane po przygotowanym torze przeszkód. Na samym początku nosze zostały podpięte do ukośnej tyrolki i transportowane w górę, aby następnie zostały odebrane przez układ dwóch balansów. Później poszkodowany został przekazany na balans na tyrolce, za pomocą której nosze pojawiły się na powierzchni. Dalej zostało jeszcze opuszczenie noszy w ścianie i przekazanie na układ dwóch kolejnych balansów. Po zmianie poszkodowanego, w którego najpierw wcielił się Marek a następnie Boguś, nosze ruszyły w drogę powrotną.

1

Drugiego dnia uczestnicy zostali podzieleni na dwie grupy działające niezależnie w dwóch jaskiniach: Kasprowej Niżnej i Miętusiej Wyżniej. W jaskini Kasprowej Niżnej poszkodowany transportowany był z Długiego Chodnika a w Miętusiej Wyżniej z Suchego Dna do Błotnego Syfonu a następnie do otworu. Obie akcje przebiegły sprawnie. Ratownicy włożyli dużo wysiłku w bezpieczny transport poszkodowanych przede wszystkim w ciasnych miejscach, których w obu jaskiniach nie brakowało. W role poszkodowanych wcielili się Marek i Michał.

2 3

Trzeci dzień spędziliśmy w turystycznej jaskini Mylna, gdzie u przygodnych turystów wzbudzaliśmy lekkie grymasy uśmiechów. Tym razem do noszy dali się położyć Darek z Filipem a zadanie polegało na transporcie poziomych dwóch noszy jednocześnie. Drobne uwagi dotyczące transportu poziomego z poprzedniego dnia zostały wyeliminowane i poszkodowani szybko znaleźli się w otworze wyjściowym. Jak się okazało największą trudnością w transporcie dwóch noszy jednocześnie było znalezienie dla nich odpowiedniego miejsca i równoczesnego przejścia ratowników „do przodu” w celu dalszego transportu.

4

Doświadczenie jakie zdobyli uczestnicy pozwalają na przeprowadzenie samodzielnej akcji ratunkowej w odległych rejonach krasowych, gdzie nie działają wyspecjalizowane służby ratunkowe.

5

W manewrach udział zwieli grotołazi z klubów zrzeszonych w PZA: Speloklub Warszawa, Sądecki Klub Taternictwa Jaskiniowego, Speleoklub Dąbrowa Górnicza, Rudzki Klub Grotołazów „Nocek”, Tarnogórski Klub Taternictwa Jaskiniowego, Sekcja Taternictwa Jaskiniowego KW Kraków, Sekcja Grotołazów Wrocław, Katowicki Klub Speleologiczny, Speleoklub Świętokrzyski oraz zaproszeni przedstawiciele Państwowej Straży Pożarnej.

Kadra instruktorska: Filip Filar, Michał Konarski (kierownik), Marek Lorczyk, Dariusz Sapieszko, Piotr Słupiński i Boguś Wypych.

Tekst: Michał Konarski

Zdjęcia: Marek Lorczyk, Dariusz Sapieszko i Piotr Słupiński