Tatry obóz letni II turnus – Kurs 2009

Wszystko zaczęło się 3 października, kiedy to wyruszyli z trzech miast wrocławscy grotołazi. Kursanci ze sprzętem wyjechali z Wrocławia, Krzysiu – Doktorek z Opola zabierając mnie Konara z Piekar. Wszyscy spotkaliśmy się w Zatorze, gdzie udaliśmy się na kebab. Dalej pojechaliśmy już w innej konfiguracji – Karol ze Sławkiem ze względu na ciasnoty w Golfie przesiedli się do Kugi Doktorka. Po drodze doszła do nas wiadomość, że Polki niestety przegrały w walce o finał.

Po przyjeździe i rozpakowaniu spotkaliśmy się z poznaniakami. Melon wraz z Wojtkiem prowadzili kurs dla WKTJ. Wieczorem ustaliliśmy, że Wojtek ze swoją grupą pójdzie na Stare dno w Marmurowej a my pójdziemy na Nowe dno.

Na podejściu szło nam bardzo sprawnie a każdy postój przeznaczaliśmy na poznawanie topografii Doliny Miętusiej i północnej części Doliny Kościeliskiej. Pod otworem spotkaliśmy się z grupą Wojtka, która przepuściła nas i mogliśmy zacząć naszą przygodę z Marmurową. Na dół udało nam się zjechać szybko a do góry Studnia Kandydata też nie sprawiła nam problemów. W Sali Deszczu ponownie spotkaliśmy się z grupą Wojtka i na zmianę wychodziliśmy na powierzchnię. Udało nam się jeszcze wyjść za dnia i nawet dojść na bazę za dnia. Na Piecu powtórzyliśmy jeszcze topografię i schodziliśmy do czekającego na bazie Kuby.

Rano następnego dnia pogoda trochę nie wyraźna, ale popołudniu nastąpiła zdecydowana poprawa i co niektórzy mieli szansę obejrzeć piękny zachód słońca. Wyjście do Wielkiej Litworowej rozpoczęliśmy o 7 rano, aby wrócić o wczesnej porze na bazę. Po drodze znów na postojach omawialiśmy sobie topografię, ale tym razem zachodnie zboczę Miętusiej. Zimny wiatr sprawił, że musieliśmy podchodzić ubrani w kurtki, ale na szczęście na szlaku było sucho i nie ślisko co optymistycznie nastawiało na powrót. W jaskini szybko uporaliśmy się ze zjazdem do Sali pod Płytowcem. Sławek, który dzień wcześniej poręczował Studnię Kandydata tym razem poręczował trawers Studni Flacha. Jaskinia zrobiła duże wrażenie na wszystkich.

W drodze powrotnej zrodził się pomysł odpoczynku następnego dnia, dlatego udaliśmy się na krótką akcję do Kasprowych. Rano dojechał do nas jeszcze Dawid (na jeden dzień) i już w 8 osób pojechaliśmy do Kuźnic. Jak było przez poprzednie dwa dni i tego dnia głównym tematem na podejściu była topografia. Zaczęliśmy od Kasprowej Wyżniej a później zjeżdżaliśmy na powierzchni pod Kasprową Pośrednią. Przy robieniu wycofu doszło do strącenia dużej wanty, która wprowadziła duże zamieszanie. Na szczęście nikt nie został trafiony, oprócz plecaka, który piarżyskiem spadł do doliny. Jako, że godzina była już późna a chcieliśmy zjeść pierwszy prawdziwy obiad od początku obozu podjęliśmy decyzję o powrocie. Maciek, którego plecak spadł czekał na nas w dole, gdy tymczasem Krzyśkowi przy przebieraniu się także spadł plecak w to samo miejsce co Maćkowi.

Kiedy zeszliśmy do Kuźnic zaczął padać deszcz. Na obiad pojechaliśmy do Ziemby i wszyscy najedli się do syta frytkami spadolini, schabowym i surówką.

Według prognozy pogoda miała się popsuć od piątku dlatego w środę rano wyruszyliśmy na trawers Czarnej (od południowego do północnego otworu). Cała jaskinia została wywspinana przez kurs. Akcja była szybka i sprawna. Po wyjściu na powierzchnię było bardzo ciepło i przyjemnie, aż miło się wracało na bazę.

Na koniec padła jaskinia Śnieżna do dna Wielkiej Studni. Na podejściu w porównaniu z pierwszym dniem było już widać zmęczenie. Rura i Lodospad bardzo mnie zaskoczyły. Rury już nie ma a jest raczej szczelina a Lodospad też w dużej mierze nie istnieje, co odsłoniło bardzo dużo śmieci (bynajmniej nie po pierwszych odkrywcach). Wracaliśmy już bardzo wolno, bo Krzysiek i Sławek po tak intensywnym kursie doznali otarć na nogach. Żeby nie wracać tą samą drogą co rano zeszliśmy Doliną Małej Łąki do końca i Drogą pod Reglami wróciliśmy do Kir.

Wieczorem jeszcze była część nieoficjalna i w piątek pojechaliśmy do domu.

W obozie udział wzięli: Michał Konarski, Krzysztof Kubis, Karol Kurpanik, Kuba Nietubyć, Sławek Skarba, Krzysztof Tomsza, Maciej Wajda

Kalendarium wyjazdu:

  • 3 października – przyjazd
  • 4 października – Marmurowa (nowe dno)
  • 5 października – Wielka Litworowa (Sala pod Płytowcem)
  • 6 października – Kasprowa Wyżnia (zjazd na powierzchni)
  • 7 października – Czarna (trawers, w całości wspinana przez kurs)
  • 8 października – Śnieżna (Wielka Studnia)
  • 9 października – wyjazd

Zobacz też relację SMS.

Tatry letni obóz kursowy – pamiętnik SMS – Kurs 2009

Poniżej będą zamieszczane wiadomości z tego, co się dzieje na pierwszym obozie letnim w Tatrach prowadzonym przez świeżo upieczonego instruktora (Michała Konarskiego)

9.10.2009, godz: 15:44:24
Obóz zakończony. Wracamy już do domu Michał Konarski
8.10.2009, godz: 22:43:24
Wlasnie doszlismy na baze. Michał Konarski
8.10.2009, godz: 18:57:24
Sniezna zaliczona do Wielkiej Studni. W rurze nie ma prawie w ogole sniegu i zjezdza sie na stojaco nie liczac przelazu gdzie trzeba sie schylic. Na Lodospadzie sniegu tez jak na lekarstwo. Polowa zjazdu jest bez kontaktu ze sniegiem. Przepinki na wysokosci chyba 3-4 metrow. Na ostatnim progu gdzie byl lod teraz nie ma nic. Duzo sie zmienilo od ostatniego razu jak tu bylem. Michał Konarski
8.10.2009, godz: 11:42:24
Idziemy do Snieznej. Jestesmy na Przyslopie Mietusim i grzejemy sie w sloncu. W Tatrach zaczyna sie piekna jesien. Wieje cieply wiatr i jest pieknie. W planie mamy zjechac Wielka Studnie po 4 dniach wyjsc widac juz zmeczenie. Wieczorem planujemy ognisko. Doktorek zdal specjalizacje i dostal karte tak wiec… reszta bedzie milczeniem. Topografie mamy z grubsza juz wszyscy znaja. Zaraz jeszcze Dolina Malej Laki i bedzie koniec 🙂 Michał Konarski
7.10.2009, godz: 20:37:24
Trawers Czarnej zaliczony 🙂 w tym roku kursanci sa dobrzy – drugi oboz i drugi raz Czarna wywspinana w calosci przez kursantow. Ogolnie bunkrow nie ma, ale i tak jest zajebiscie 🙂 Konczyny zjazd na powierzchni, przebieramy sie i schodzimy pod gwiazdami. Jutro chyba pojdziemy do Snieznej, ale jeszcze sprawdzimy pogode. Michał Konarski
7.10.2009, godz: 10:50:24
Jestesmy pod otworem. Rano lekko kropilo, ale na Starych Koscieliskach juz przestalo. Przez moment nawet pojawilo sie slonce. Nastroje w grupie rewelacyjne. Zobaczymy jak po wyjsciu bedzie 🙂 Michał Konarski
6.10.2009, godz: 22:16:24
Jutro wybieramy sie na trawers Czarnej. Wedlug pogody noc bedzie gwiezdzista tak wiec nie zmokniemy. Teraz jest bardzo cieplo na dworze co dosc optymistycznie nastawia do jutrzejszego dnia. Planujemy wyjsc o 7 rano, zeby wrocic na baze jak biali ludzie. Plany na nastepne dni w zaleznosci od sil i pogody: Sniezna, Pod Wanta lub Ptasia. Michał Konarski
6.10.2009, godz: 17:44:24
Jestesmy juz w Zakopcu. Zaczal padac deszcz jak doszlismy do Kuznic. Bylismy tylko w Kasprowej Wyzniej. Przy wycofie pojechaly kamienie, ale na szczescie zostal trafiony tylko plecak, ktory polecial w dol do doliny. Pozniej jeszcze polecial drugi przy przebieraniu. Michał Konarski
6.10.2009, godz: 11:28:14
W ramach odpoczynku idziemy do Kasprowych. W nocy padalo, ale teraz lekko sie przejasnia i moze nie zmokniemy dzisiaj. Mamy nadzieje, ze widoki beda jakies. Lekkie zmeczenie panuje w szeregach, ale po dwoch dniach podejsc nie ma co sie dziwic. Plany na nastepne dni uzalezniamy od prognozy pogody. Michał Konarski
5.10.2009, godz: 22:54:24
O 21 wrocilismy z jaskini. Udalo sie zjechac do Sali pod Plytowcem dosc szybko, ale szybkie bylo zejscie. Tempo zostalo narzucone takie, ze u 2 godziny bylismy na bazie. Pogoda dopisala i nawet niektorzy mieli okazje zobaczyc slonce po wyjsciu. Ogolnie wial zimny wiatr. Na jutro planujemy dzien odpoczynku i wybierzemy sie do Kasprowej. Musimy jeszcze dogadac sie z Poznaniem bo tez chca tam isc. Michał Konarski
5.10.2009, godz: 08:03:24
Wychodzimy do Litworowej. W planie mamy zjechac do Sali pod Plytowcem. Wczoraj dojechal Kuba i przywiozl karte Doktorka tak wiec bedzie na pewno dzien odpoczynku, ale chyba jeszcze nie jutro. Pogoda troche nie wyrazna i mamy nadzieje, ze nie bedzie padac. Michał Konarski
4.10.2009, godz: 17:36:24
Wyszlismy wlasnie z jaskini. 2, 5 godziny na dol, na dole 40 minut w Piaskownicy (takie duze dzieci) i 3 godziny na powierzchnie. Uda nam sie zapewne zejsc jeszcze za dnia. Na wyjsciu znow spotkalismy Poznaniakow. Widoki mamy super po wyjsciu. Michał Konarski
3.10.2009, godz: 22:23:24
Jestesmy juz na bazie. Jutro idziemy do Marmurowej. Kierownikiem wyjscia jest Krzysiek. Na bazie jest takze kurs z Poznania i zaczynamy mala integracje. Zamierzamy isc na jutro na Nowe Dno. Zobaczymy jak nam pojdzie i czy zdazymy napic sie piwa jeszcze przed snem na zakwasy 🙂 Michał Konarski
3.10.2009, godz: 18:55:24
Spotkalismy sie wszyscy w Zatorze. Zjedlismy kebab i jedziemy dalej. Na razie sluchamy zlych wiesci sportowych. Michał Konarski
3.10.2009, godz: 17:05:24
Wyjechaliśmy już z Katowic. Kursanci są tez nie daleko. Jesteśmy omówieni na kebab w Zatorze. Michał Konarski

V Śląskie Manewry Jaskiniowe

Tarnogórski Klub Taternictwa Jaskiniowego zorganizował V edycje Śląskich Manewrów Jaskiniowych w ramach projektu „Bezpieczeństwo publiczne tarnogórzan w przypadku wystąpienia miejscowych zagrożeń” ogłoszonego przez Starostwo Powiatowe w Tarnowskich Górach. Ćwiczenia odbyły się w dniach 4 – 6 września 2009 r. na terenie Jury Krakowsko – Wieluńskiej.

Celem manewrów była poprawa bezpieczeństwa publicznego poprzez przygotowanie służb ratowniczych i organizacji pozarządowych do podjęcia wspólnych działań podczas ewentualnych akcji ratowniczych w podziemiach tarnogórskich, w zniszczonym budynku mieszkalnym, podczas katastrof budowlanych i komunikacyjnych.

Przeczytaj całą relację autorstwa Michała Konarskiego.

 

Kurs Ratownictwa Jaskiniowego

W dniach 8 – 10 października 2004 rozpoczął się 2 etapowy kurs ratownictwa jaskiniowego pod kierownictwem M. Gali.

Etap I

Odbył się w Podlesicach przy niestety mało sprzyjającej pogodzie (deszcz, wiatrzycho, przymrozek). Mimo to udało się chyba zrealizować większość założonych przez kadrę instruktorską zadań. Oprócz grotołazów z wielu klubów w manewrach brali również udział chłopaki – Strażaki z Płocka. Wypadki były na szczęście tylko pozorowane i nikt nie ucierpiał a w roli poszkodowanych wystąpili M. Lorczyk i M. Gala. Ćwiczono min. technikę balansu, przeciwwagi, transport po tyrolce, po pochylni i flaszencug. Odbyły się również 2 wykłady teoretyczne. Błędów popełniano wiele zaczynając od niepodpisanych kasków – co utrudniało porozumiewanie się, poprzez źle wyregulowane lonże na niezakręcanych karabinkach na stanowiskach kończąc. Jednak instruktorzy cały czas nad wszystkim panowali i na bieżąco wyłapywali błędy.

Etap tatrzański – 11/14 listopada 2004

Na bazie „u Glizdy” pojawia się większość znajomych z etapu I. Są chłopaki strażaki z Płocka oraz ze stolicy, jest równiez dwóch Francuzów z SSF i „Kielon” z TOPR-u. W pierwszy dzień zajęć część idzie do Zimnej a część działa w jaskini Dziura. Każda grupa dostaje Francuza, „nasz” Francuz pakuje się do noszy i podczas transportu w jaskini Dziura wykonuje dziesiątki zdjęć z perspektywy poszkodowanego. O dziwo na wieczornym podsumowaniu okazuje się że nie było tak źle :). Wieczorem obie grupy spotykają sie w TOPR-ówce, szef grupy jaskiniowej objaśnia nam zasady i sposoby działania TOPR-u. Niektórym wykład się podoba innym nie… Po wykładzie wizyta w TOPR-owskim magazynie sprzętu, było co oglądać.

Drugi dzień zajęć, zamiana teraz my idziemy do Zimnej. Przy ponorze załadowanie poszkodowanego do noszy – Marek Wierzbowski się poświęca. Poznajemy w praktyce nową technikę, której nie ćwiczyliśmy na Jurze, nosze wędrują po kolanach albo po plecach ratowników na tzw. „żółwia”. Woda wlewa się do kaloszy, oj będzie wesoło… Punkt cieplny, chatka zbudowana z folii NRC jakże inna od tej z kursowych wykładów, przestronna, ciepła, aż miło posiedzieć. Idziemy dalej, zimno w nogi jeden strażak nie wytrzymuje i wychodzi z jaskini, nie ma lekko… Krata, koniec udręki następuje rozprężenie nosze wędrują chaotycznie i mało płynnie, każdy chce się już przebrać. Wieczorem tradycyjnie podsumowanie, wykład prowadzą Francuzi. Wykład dotyczy sposobów komunikacji: poznajemy system TPS (Nicola System) oraz tradycyjny kablowy system telefoniczny (Gadu Gadu).

Dzień trzeci, obie grupy zostają połączone by wspólnie działać w Zimnej od górnego otworu. Powstaje „sztab” prowadzone są diagramy akcji, zostają rozciągnięte kable z telefonem, każdy odcinek ma swojego kierownika i kartę zadań. Akcję utrudnia opad śniegu pierwsi nawet nie wiedzą że na zewnątrz biało… Układy na stanowiskach zostają dość szybko zamontowane, transport noszy się opóźnia, jest parę godzin by pogadać co w innych klubach słychać. Czas mija szybko na pogawędkach i zbiorowym śpiewaniu różnych głupot. Rzeczywisty czas akcji znacznie różni się od planowego, na dole zbawienie…. każdą grupę zabiera do wylotu doliny strażacki jeep. Niby nie „sportowo” po kościeliskiej samochodem… ale jest mi to obojętne. Jest czwarta w nocy na bazie „miła” niespodzianka nie ma wody ani prądu i tak do rana. Mycie sprzętu w Zakopiańskiej PSP, przy okazji prezentacja materiału z manewrów ratowniczych w Żaganiu, jakiś aspirant prezentuje w garażu „żuka oświetleniowego” duma Zakopiańskiej straży… że takie jeszcze jeżdżą…?

Po południu zakończenie kursu, czas na podsumowania i refleksje… jest nad czym myśleć.