Kamieniołoming V2 – 03-04.09.2016

Na początek zagadka – które zdanie, opowiadające o minionym weekendzie, jest fałszywe?

Jak skakać ze skał do wody tak, żeby się nie tylko nie zabić, ale i mieć z tego ubaw

Jak zachować zimną krew na wahadle

Jak oddychać pod wodą i się nie utopić

W pierwszy wrześniowy weekend odwiedziliśmy dwa trzy dolnośląskie kamieniołomy. Nad pierwszym dumali mądrzejsi od nas i wydumali, że nic z niego nie będzie, czyli nie da się skakać, bo płytko, a i zrobienie wahadła jest trudne, bo ściany daleko. Drugi był Zimnik i radocha dla każdego – tyrolki z finalnym zrywaniem gaci spod uprzęży, wahadła z wrzaskami* i bliskimi spotkaniami z jarzębinkami, skoki do wody z coraz to wyższych półek skalnych, zjazdy do wody, pływanie, nurkowanie i namawianie psów, żeby wróciły. W Zimniku, o dziwo, wcale nie było zimno, a te rozkoszne harce zajęły nam cały dzień.

14184412_1082317481852845_6379837892444058112_n
14184558_1222951261060545_4662866902686760358_n

W niedzielę ruszyliśmy ćwiczyć poręczowanie i przepinki (kursanci) i ćwiczyć kursantów (klubowicze, w tym Kierownik we własnej osobie). Jezus zmontował wahadło, któremu przyglądali się wszyscy obecni tego dnia w kamieniołomie, zawzięcie dopingując tych na krawędzi. Ich krzyk „Skacz, maleńka” w stronę Gosi, u której rozsądek walczył (i w końcu wygrał) z brawurą, doprowadził nas do łez.

14199385_1223972374291767_7864748197589496686_n

Poza tym zrobiliśmy akcję transportową sprzętu nurkowego, bo znalazło się kilkoro śmiałków, którzy oddychali pod wodą i wyszli z głębin z bananem na twarzy.

14195987_1223972287625109_7996547522935744852_o

Podobno pierwsze kilka lat życia kształtuje osobowość człowieka. Chyba podobnie jest z pierwszym nurkowaniem. Tak jak babcinym seplenieniem i zdrabnianiem – „a cio to? a kto ma takie maluśkie paluśki?” można zrobić człowiekowi krzywdę na całe życie, tak samo łatwo obrzydzić komuś podwodne eskapady. Z tym większym bagażem odpowiedzialności i świadomością powagi chwili „brałem na warsztat” nasze klubowe „oseski”. Jedno muszę stwierdzić z całą stanowczością i bez podlizywania się – to mocni zawodnicy, przed którymi, jeżeli tylko będą mieli ochotę, świat podwodny stoi otworem. Mam porównanie, wprowadzałem już w arkana nurkowania różnych śmiałków, w różnym wieku, płci obojga. Strażaków, żołnierzy, urzędników, maturzystów i księgowe. Zdarzało się, że „twardzi zawodnicy „wymiękali” a „kury domowe” stawały się świetnymi nurami. Początki prawie zawsze podobne – rozszerzone oczy (ze strachu? ciekawości?) przyspieszony oddech (ze zdenerwowania? ekscytacji?) nieskoordynowane, niepewne ruchy. Ola – ostrożna, wsłuchana w siebie. Mimo kłopotów z cieknącą maską z takim bananem na twarzy, że bałem się, że automat zgubi. Mario skoncentrowany, zadaniowy. Trząsł się z zimna jeszcze zanim zaczęliśmy, ale twardo parł do przodu.  Marcin – znaleźć zegarek na pierwszym nurku? no, no  niezły fart. Przemek tak pracował płetwami, że mogłem sobie odpocząć i pozwolić się holować. Biedny Jezus który najwięcej się natargał sprzętu w końcu nie zanurkował. Następnym razem idzie pierwszy 🙂

Tekst: Beata Nawrotkiewicz, Maciej „Luźny” Cepin
Zdjęcia: Tomasz „Jezus” Jach, Tomasz Utkowski, Aleksandra Robak, Maciej „Luźny” Cepin

*Krzyk dodaje nam skrzydeł! Ale z zimną krwią niewiele ma wspólnego. Zdanie nr 2 jest fałszywe 🙂

Obóz wspinaczkowy IV – kurs 2016

Obóz kursowy 20-24.07.2016r.
Instruktor: Emanuel Soja
Gościnne uczestnictwo: Agnieszka Chojaczyk

W środę późnym wieczorem 20 lipca 2016r. zameldowaliśmy się w Podzamczu na polu namiotowym, by już następnego dnia od godzin porannych rozpocząć szkolenie ze wspinaczki skalanej pod czujnym okiem instruktora – Emanuela. Przywitało nas rozgwieżdżone niebo, super księżyc i widok na podświetlony zamek Ogrodzieniec. Niesamowite jak szybko minęły te 4 ostatnie dni. Cztery gorące, słoneczne i pełne aktywności dni, którym towarzyszyły cztery kolejne zimne noce. Dla ciekawych relacja poniżej.

Dzień pierwszy
Na rozgrzewkę, dla obycia się ze skałą rozpoczęliśmy mało sportowo – wspinem na tzw. „wędkę”. Na miejsce szkolenia nasz instruktor wybierał drogi na skałach góry Birów. Po przeszkoleniu z technik wpinania ekspresów do stanowisk przeszliśmy do wspinaczki sportowej – z dolną asekuracją. Wieczór zakończyliśmy tradycyjnym ogniskiem na polu namiotowym.

13652784_1233775876654732_285266331_n

13650633_1233775813321405_426230910_n

Dzień drugi
Drugiego dnia kontynuowaliśmy wspinaczkę sportową – tym razem na skałach w Ryczowie. Widoki były zachwycające. W czasie szkolenia ćwiczyliśmy również asekurację z górnego stanowiska. Ponieważ jedna z naszych koleżanek nie była nigdy w jaskini, po zajęciach odwiedziliśmy również jedną z okolicznych dziur – Jaskinię w Staszakowej Górze. Po tak intensywnym całodziennym wysiłku w pełnym słońcu postanowiliśmy udać się na relaks w Podzamczańskiej Stodole przy zacnym jadle i lokalnym napitku browaru Jurajskiego. Wieczorem postanowiliśmy również zwiedzić zamek, ale z racji późnej pory pozostał nam ”lichy spacer po okolicy” i podziwianie zachodu słońca nad zamkiem Ogrodzieniec z jednego z garbów wielbłąda. Takiej perspektywy zazdrościli nam wszyscy przechodni turyści.

13823519_1233759619989691_33988974_n

Dzień trzeci
Trzeci dzień upłynął pod znakiem wspinaczki tradycyjnej i szklenia z tradowania – osadzania kości, heksów, trikamów, rocksów i aktywnego wykorzystywania taśm do tworzenia punków asekuracyjnych w ścianach – na skałach góry Birów. Największym mentalnym wyzwaniem była wspinaczka na osadzonych przez siebie punktach, ale czujne oko instruktora z drugiej liny weryfikowało każdego heksa, rocksa i trikama, więc byliśmy bezpieczni. Ponadto poznaliśmy techniki zakładania stanowisk z taśm i liny (motyle, pająki, wyblinkowe, samonastawne). Wieczorem po zajęciach i uzupełnieniu energii, poszukując otwartego sklepu z pieczywem, spontanicznie zdecydowaliśmy się na wyprawę na pustynię Błędowską, gdzie udało nam się dotrzeć przed zachodem słońca. Podziwialiśmy ten twór natury z dwóch perspektyw – poligonu w Chechle (bardzo polecamy) i punktu widokowego na wzgórzu Czubatka.

13823160_1233772916655028_1430300733_n

Dzień czwarty
W niedzielę skupiliśmy się na wspinaczce tradycyjnej, rozszerzając ją o wspinanie wielowyciągowe, budowanie stanowisk zabezpieczonych przed wyrwaniem z przeciwstawnych punktów, asekurację z górnego stanowiska i prezentację technik ratowniczych: wyciąganie poszkodowanego, przenoszenie obciążenia poszkodowanego z asekurującego na stanowisko, spuszczanie poszkodowanego na łączonych linach (przejście węzła przez stanowisko). Po zajęciach udaliśmy się w drogę powrotną do Wrocławia.

13650424_1233770999988553_1737231827_n

DZIĘ-KU-JE-MY naszemu instruktorowi – Emek – Ty Świetlisty Moście – równy gość z Ciebie
Dziękujemy Agnieszce, która w ostatniej chwili zgodziła się zastąpić jedną z naszych nieobecnych koleżanek i zajęcia mogły odbyć się normalnie. Poza tym joga na ścianie jest fajna.

13650521_1233775483321438_1088606931_n

Tekst: Małgorzata Orłowska

Klubowy kurs kartowania – 11-12.06.2016

Czy słyszeliście, że kartowanie jest nudne, żmudne, zawsze źle zrobione i tylko człowiek wymarznie w tej jaskini, na koniec wychodzi z zabazgranym zeszytem, oczami prześwietlonymi od lasera, a jaskinia i tak nie jest zorientowana w stosunku do Afryki ? Więc to wszystko prawda.

13392003_10208584140776449_5707173653986263438_o

Dlatego w SCW zorganizowane zostało szkolenie z kartowania, teoretyczne i praktyczne. Głównym motywatorem tego szkolenia jest oczywiście coroczny wyjazd na Picos de Europa. Wszystko, co wymieniłam w pierwszym zdaniu nie może się zadziać na wyprawie, zwłaszcza, że plany na ten rok są ambitne i mocno związanie ze sporządzeniem porządnej dokumentacji jaskiniowej tego obszaru.

13416756_10208584146856601_20121373199118592_o

A teraz kilka suchych faktów:

  1. Szkolenie teoretyczne nr 1. Czas trwania: 4h, ilość zainstalowanego oprogramowania: 3 szt, ilość uczestników: 8 szt, ilość przekazanych informacji: ogrom, myśli w głowie: „WTF?!”, „Jeszcze się tyle muszę nauczyć…”, „Jakim cudem istnieje więcej niż jedna północ?!”, „To w końcu układ czy upad?!”
  2. Szkolenie praktyczne. Czas trwania: cała sobota, 11.06.2016, miejsce: Jaskinia Radochowska, zorientowanie w stosunku do Afryki: Współrzędne na elipsoidzie WGS84 naszego punktu na powierzchni z odbiornika turystycznego Garmin GPSMAP64st (GPS+EGNOS+GLONASS) z anteną zewnętrzną:(długość i szerokość geograficzna w częściach dziesiętnych stopni):50,35867, 16,81803, 443 m n.p.m. UTM 33 U: 0629317 m, 5580090 m, 443 m n.p.m., sprzęt używany podczas kartowania: DistoX stare (jak to się zacina!!) i nowe, PDA, cave sniper (jak to się długo klika w ten jeden guzik); ilość i skład zespołów kartujących: zespół 1: Kamila, Marta M, Radek; zespół 2: Magda, Marta Cz, Nina; ekspert krążący między zespołami i naprawiający sprzęt swoim informatycznym spojrzeniem: Tofik,  wyniki kalibracji: 0,21 + 0,39 (pierwszy wynik osiągnięty przez zespół nr 2 był nie do przyjęcia i wynosił 1,02); ilość pętli wykonanych: 1, ilość pętli zamkniętych: 0, ilość rozdanych magnesów „Dzielna Dziewczyna” w ramach pochwałki: 2, pochwałka dla prowadzącego: magnes na lodówkę z nietoperzem i napisem „Jestem zwycięzcą!”
  3. Szkolenie teoretyczne nr 2. Czas trwania: 2h 15 min, ilość doinstalowanego oprogramowania: 1 szt, ilość uczestników: 4 szt + fotograf Adam, użyte programy: Walls + konwerter danych Tofika, ilość powstałych planów ostrzelanej w poprzedni weekend jaskini Radochowskiej: tyle ile uczestników, dane użyte pochodziły z: DistoX + PDA, ilość ciągów głównych: oczywiście 1, bo byliśmy wszyscy w tej samej jaskini, ilość ciągów bocznych ujętych na planie: 4 albo 5 (kronikarz jest nieprecyzyjny, a pamięć zawodna).
  4. Szkolenie teoretyczne 3 + 4 : w planach, realizacja w nadchodzących tygodniach.
  5. Szkolenie praktyczne nr 2: zaplanowane na 23-24.07.2016. Miejsce: to samo.

U samego wejścia do jaskini Radochowskiej znajduje się zadaszona wiata z grillem, codziennie przychodzi tam wielu turystów (określenie „wielu” jest nieprecyzyjne, ale dostęp do danych statystycznych z tego zakresu jest aktualnie niemożliwy). Jedną z dodatlowych atrakcji są pokazy ptaków drapieżnych, prowadzone przez pasjonatów z „Pod Skrzykłami”.

W nocy z soboty na niedzielę 4 osoby testowały nowy namiot wyprawowy, śpiąc w Sali Gotyckiej jaskini. Wynik testu: pozytywny.

13422319_10208584148096632_6244169250052989233_o

Czy kartowanie naprawdę jest takie nudne? Trochę tak, ale zdarzają się urozmaicenia: wycieczka czeskich strażaków w pełnym umundurowaniu, sztuk 14.

Czego i Wam życzę

Tekst: Nina Sołtysek
Zdjęcia: Adam Leksowski

Szkolenie z pierwszej pomocy, 13.02.2016

W dniu 13.02.2016 w ramach kursu taternictwa jaskiniowego odbyło się szkolenie z pierwszej pomocy na ściance wspinaczkowej Fpinka. Było trochę teorii i sporo praktyki.
Szkolenie prowadziła Emilia Miasiaszek – ratownik medyczny. Demonstrowała i opowiadała jak należy udzielać pomocy poszkodowanym. Co najważniejsze – okazało się, że nie musi być to trudne. Proste zasady i do dzieła.

12710789_1090499737639032_6412002280522938132_o 12741876_1090499964305676_3194168840609387428_n 12744669_1090499960972343_2614249298885005967_n
Mieliśmy okazję poćwiczyć również na fantomie Janku oraz z zestawem AED. Dziękujemy Emili Misiaszek za poświącony czas, mnóstwo wiedzy, ćwiczeń i humoru. Kursanci i klubowicze bardzo zadowoleni.

12688058_1090500284305644_4699788376164895406_n

12716073_1090499727639033_1155671691715355223_o 12670291_1090500637638942_3059267219578164143_n

Kontakt z Emilią:
507 594 045
emiliamis@gmail.com

Tekst: Aleksandra Robak
Zdjęcia: Tomasz Utkowski

Szkolenie raki-czekan-detektor, 23-24.01.2016 – Kurs 2015

W jeden ze styczniowych weekendów odbyło się szkolenie zimowe raki-czekan-detektor dla kursu taternictwa jaskiniowego 2015 oraz dla klubowiczów.
Pierwszego dnia mieliśmy okazję przećwiczyć umiejętności korzystania z detektorów lawinowych, sond i łopat.

GOPR0436

Testowaliśmy sondowanie na różnych zasypanych „obiektach” (łopata, plecak, człowiek). Budowaliśmy stanowiska z wykorzystaniem przeróżnych przedmiotów oraz własnego ciała oraz testowaliśmy ich wytrzymałość.

2 sondowanie

Drugi dzień upłynął nam przede wszytskim na nauce poruszania się w rakach oraz posługiwania się czekanem. Ćwiczyliśmy także poruszanie się i ratowanie w zespole oraz kontynuowaliśmy naukę z dnia poprzedniego.

GOPR0477

Odbyły się także próby wykonania ślizgawki (w ceracie Adama) do nauki hamowania czekanem, jednak z powodu zbyt kopnego śniegu, Krasnalowi nie udało się wykonać tej misji.

7 hamowanie

To był bardzo intensywny weekend.
Miejscem szkolenia był Pradziad.

GOPR0525

W wyjeździe udział wzięli:

  • kursanci: Kuba G, Emilka M, Łukasz T, Artur K, Sebastian J, Rafał F, Piotrek D, Tomek M
  • klubowicze: Ola i Mariusz Roba, Adam Leksowski, Sebastian Radziszewski, Marcin Filarowski, Marta Czech
  • instruktorzy: Zbigniew Grzela Instruktor PZA

8 wszyscy

Tekst: Aleksandra Robak
Zdjęcia: Adam Leksowski, Marcin Filarowski