Obóz wspinaczkowy vol. 1 – kurs 2017

Pierwszy obóz wspinaczkowy już za nami!

Czworo kursantów pod okiem instruktora Emka poznawało techniki wspinaczkowe zdobywając skały w okolicy jurajskiego Podzamcza. Na początku zapoznawali się oni ze sprzętem oraz z podstawami wspinaczki. Dla niektórych była to pierwsza okazja do założenia uprzęży wspinaczkowej :).
Już pierwszego dnia trenowali wspinaczkę na wędkę, z asekuracją dolną na drogach sportowych oraz techniki samodzielnego zjazdu na linie z wykorzystaniem stanowiska asekuracyjnego. Niestety podczas zajęć jedna kursantka skręciła staw skokowy, więc pozostałe dni kursowe odbyły się w uszczuplonym gronie.

Drugiego dnia kursanci trenowali dalej techniki wspinaczki z dolną asekuracją oraz poznali techniki budowania stanowisk asekuracyjnych.


Trzeci dzień był wstępem do wspinaczki na asekuracji własnej. Kursanci mieli okazję nauczyć się osadzać własne punkty asekuracyjne za pomocą taśm oraz kości – rocksów, hexów i tricamów. Odbyli również pierwsze swoje drogi na własnej asekuracji.


Kolejnego dnia pogoda nie dopisała, ale nie przeszkodziło to w treningu :). Kursanci prawie cały dzień spędzili w jaskini, gdzie trenowali wspinaczkowe techniki autoratownictwa.

Dzień piąty upłynął głównie na szlifowaniu zdobytych już umiejętności wspinaczki na własnej asekuracji. Na zakończenie kursanci oddali się zabawie – oczywiście w duchu wspinaczkowym – przechodząc trasę w parku linowym.
Ostatni dzień również zapowiadał się deszczowo, więc kursanci najpierw wspinali się schowani w “Kominie kursantów”, lecz gdy wyszło słońce, zdobyli również ściany “Grodu Birów”, kończąc tym samym pełne wyzwań 6 dni 🙂

 

Tekst: Karol Posiła

Zdjęcia: Karol Posiła i Magda Filip

Centralne szkolenie PZA z autoratownictwa – 10-11.06.2017

Ćwiczeń nigdy za dużo – autoratownictwo

10-11.06.2017 odbył się centralny kurs autoratownictwa jaskiniowego KTJ PZA.

Miejsce ćwiczeń: Podzamcze oraz jaskinie Wyżyny Krakowsko – Częstochowskiej

Taternik jaskiniowy, a nawet kursant około połowy kursu – wie czym jest autoratownictwo, jak to ćwiczymy i z czym wiążą się zajęcia praktyczne

Autoratownictwo – w skrócie powiem, że jest to zestaw technik, które pozwalają w małym zespole jaskiniowym, bez dodatkowego sprzętu (tylko osobisty), sprowadzić poszkodowanego w bezpieczne miejsce. Wiąże się to ze ściąganiem z liny w dół (wspólny zjazd), a także wyciąganie i pokonywanie przepinek w górę. W tym celu wykorzystuje się uproszczone techniki ratownicze, które każdy grotołaz musi znać. Jest to niejako pierwsza pomoc w działalności jaskiniowej.

Kolejność działań: Sprowadź poszkodowanego w bezpieczne miejsce, udziel pierwszej pomocy, zabezpiecz poszkodowanego, wezwij pomoc.

No dobrze, a teraz do rzeczy. Były warsztaty, szkolenie, centralny kurs autoratownictwa. Dla mnie było to kolejne przypomnienie i drugie centralne warsztaty, wychodząc z założenie, że praktyki nigdy dosyć. A poza tym, jest to swojego rodzaju unifikacja, ujednolicenie, usprawnienie stosowanych technik.

Takie zmiany są naturalne, choćby ze względu na rozwój i dostępność sprzętu, co ma wpływ na sprawność działań autoratowniczych, gdzie liczy się bezpieczęństwo i czas.

Dwa dni:

Dzień 1 – ćwiczenia na skale, góra Birów (ogródek speleo)

Dzień 2 – ćwiczenia w jaskiniach w małych zespołach

Dzień 1 – ćwiczenia na skale, góra Birów (ogródek speleo)

Wyjście części grupy (w tym my) o 6, aby zaporęczować skałę przed zajęciami (bo o 8 odprawa). Szybkie poręczowanie wielu stanowik, odprawa i zaczynamy zajęcia.

Pięciu instruktorów, pięć głównych stanowisk (każde podzielone na dwa pod-stanowiska).

  1. Metoda ruchomego bloczka – wyciąganie poszkodowanego w górę studni (inst. Tomek Jaworski)
  2. Przejazd z poszkodowanym w dół przez przepinkę i węzeł (Inst. Bartek Sierota)
  3. Uwalnianie poszkodowanego z crolla (przeciwwaga, kołyska) (Inst. Darek Sapieszko)
  4. Uwalnianie poszkodowanego z tyrolki i trawersu (Instr. Piotrek Sienkiewicz)
  5. Przeciwwaga hiszpańska – wyciąganie poszkodowanego w górę studni (Instr. Robert Matuszczak)

Dużo ćwiczeń, a co się z tym wiąże bólu, siniaków, dobrej zabawy i nauki.

Dla mnie ważne było ujednolicenie, ułożenie i przyswojenie zmodyfikowanych technik (ruchomy bloczek, przeciwwaga hiszpańska) z użyciem bloczka z blokadą, typu. Mikro, mini traction. Techniki w nowej odsłonie, mimo, iż wymaga dodatkowego przyrządu (który jest zalecany jako sprzęt osobisty) bardzo mocno jest ułatwione działanie. Znacznie łatwiej i z użyciem mniejszej siły wyciągamy poszkodowanego. Bloczek przydaje się także przy stosowaniu przeciwwagi w uwalnianiu z crolla (może, nie musi). Warto pamiętać o tym specyfiznym bloczku, podczas akcji jaskiniowych. W końcu chodzi o nasze bezpieczeństwo.

Tak przechodząc ze stanowiska, na stanowisko, ćwiczyliśmy wszystkie techniki. Do 18:00 było co robić. Później ognisko i czas spać, bo rano…

Dzień 2 – ćwiczenia w jaskiniach w małych zespołach

Podział na 5 zespołów, po 4 osoby, wyjazd do czterech jaskiń:

  • Studnia Szpatowców
  • Rysia (2 zespoły)
  • Józefa
  • Na Świniuszce

Wniosek może i banalny, ale muszę go podkreślić – w jaskini zupełnie inaczej się ćwiczy niż na skale. Niby bardzo podobnie, a jednak w warunkach docelowych, często trudniej jest wykonać pewne techniki. Ale po to właśnie ten drugi dzień. Rzeczywiste warunki, bardzo cenne doświadczenie.

Każda grupa ćwiczyła różne techniki, ucząc się przy okazji współpracy w grupie.

Drugi dzień krótszy, bo już o 14:30 byliśmy na bazie. Jeszcze tylko odprawa i można się pakować do domu.

Wnioski z odprawy:

  • Bardzo dobra organizacja
  • Coraz wyższy poziom uczestników szkoleń (z roku na rok)
  • Wszyscy chętni do działania
  • Sprawne poręczowanie i działanie
  • Sobotni deszcz był zbędny
  • Warto ćwiczyć w jaskiniach
  • Bloczek „mikro traction” mocno ułatwia działanie
  • W klubach trzeba ćwiczyć autoratownictwo regularnie.

Zachęcam wszystkich taterników do udziału we wszelkich szkoleniach centralnych. Poza wiedzą, umiejętnościami zostają piękne znajomości, poznajemy osoby z całej Polski, co daje niesamowitą inspirację do dalszych działań. Zachęcam także, tych, co uważają, że są za słabi – nie ma takiej opcji. Każdy musi się gdzieś nauczyć. Lepiej na ćwiczeniach niż w realnej akcji! Do zobaczenia!

Unifikacja GRJ – 14-15.05.2017

W dniach 14-15 maja 2017 członkowie Speleoclubu Wrocław (SCW) w składzie Marta Czech oraz Grzegorz Szmidt wybrali się na unifikację technik ratowniczych w ramach Grupy Ratownictwa Jaskiniowego Polskiego Związku Alpinizmu (GRJ PZA). Unifikacja odbywała się w kamieniołomie “Gruszka” w Wojcieszowie, a bazą merytoryczną była znana wszystkim chatka należąca do “Bobrów” z Żagania. Marta i Grzegorz działają w ramach GRJ jako ratownicy.

Niestety, ze względu na wiele nieprzewidzianych zdarzeń, na spotkanie udało się dotrzeć tylko dziesięciu osobom, pomimo że spodziewano się znacznie większej frekwencji. Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Jak się później okazało kameralne grono pozwoliło na bardzo merytoryczną dyskusję na wieczornych podsumowaniach.

Kierownikiem całego wyjazdu był Dariusz Sapieszko z Tarnogórskiego Klubu Taternictwa Jaskiniowego – dzięki Darek za sprawne poprowadzenie unifikacji pomimo braków kadrowych. 😉

Koncepcja zajęć w pierwszym dniu zakładała zbudowanie toru ratowniczego oraz transport poszkodowanego, ze zwróceniem szczególnej uwagi na komunikację pomiędzy podzespołami oraz łączność radiową. W celu realizacji zakładanego scenariusza zostaliśmy podzieleni na 4 podzespoły. Każdy z podzespołów odpowiadał za swój odcinek toru ratowniczego. Tutaj nie można pominąć faktu, iż Marta została doceniona przez szefostwo i została wybrana na kierownika jednego z odcinków.

Podczas zajęć Tomek Pawłowski z STJ KW Kraków wpadł na pomysł aby filmować je z powietrza za pomocą drona, którego akurat przez przypadek miał ze sobą, jednak niestety panował taki upał, że nawet “robot” odmówił posłuszeństwa.

Po sobotnich zajęciach w terenie, wieczorem na bazie Bobrów Żagań odbyła się dyskusja na temat obowiązków kierownika działań ratowniczych.  Stworzona została również lista opisująca cechy charakteru jakimi powinien odznaczać się dobry leader w tej dziedzinie. Pomimo ogromnej ilości propozycji przedstawionych przez ratowników, udało się stworzyć dokument, z którego ostatecznie wszyscy byli wszyscy bardzo zadowoleni.

Wytyczne te musiały powstać w celu umożliwienia koordynatorom GRJ wybór odpowiednich osób na stanowisko kierownika.

W niedzielę natomiast członkowie GRJ PZA skupili się na nauce operowania tzw “Stefanem”. Jest to przyrząd służący do poziomowania i pionizacji noszy podczas transportu. Pomimo, iż sam przyrząd posiada banalną budowę, to sposób działania już nie jest taki oczywisty. Każdy z ratowników kilkukrotnie powtórzył całą operację pionizacji i poziomowania. Po tak spędzonej niedzieli w upalnym słońcu udaliśmy się na wspólny obiad po czym pojechaliśmy do swoich domów.

 

Zajęcia linowe Piaseczno 13-14.05.2017 – kurs 2017

Tegoroczni kursanci taternictwa jaskiniowego zaznajomieni z technikami wchodzenia i zjazdu na linach z przepięciem, wiązania węzłów zaczepienia, zasadami poręczowania i reporęczowania, trenowanych na wcześniejszych zajęciach, w trakcie weekendu 13-14 maja w Piasecznie sprawdzali swoje umiejętności w terenie.

Dzielni i niestrudzeni w bojach intruktorzy PZA – Iza Włosek, Emek i Szuflada bacznie obserwowali kursantów w ich poczynaniach na linach, zarówno tych na skale jak i w jaskiniach – Wielkanocnej i Piaskowej. Jaskinia Wielkanocna była pierwszą jaskiniową pionową, którą odważni kursanci ekspolorwali wraz z instruktorem Emkiem. Dodatkowo Emek czuwał nad pierwszymi krokami w poręczowaniu i reporęczowaniu trawersów.

Sokolim wzrokiem, czy z góry czy dołu, Iza Włosek wraz z Szufladą nadzorowali kursantów wchodzących i zjeżdżających na linach na przyrządach asekuracyjnych i przepinających się pomiędzy punktami, a także poręczujących i reporęczujących odcinki pionowe na skałach.

Najciekawszym punktem zajęć była dla uczestników wyjazdu możliwość zmierzenia się z tyrolką oraz zjazdem kierunkowym. Dla niektórych okazało się to wyzwaniem. Dzięki radom i pomocy instruktorów każdy kursant wrócił cały i zdrowy (choć u niektórych nie obyło się bez siniaków), a przede wszystkim z wiedzą potrzebną mu do doskonalenia dalszych elementów technik linowych.

Tekst: Agnieszka Ścibior
Zdjęcia: Aleksandra Robak, Iza Włosek

Szkolenie “Raki-czekan-detektor”, 28-29.01.2017 – Kurs 2016

Ostatni weekend stycznia zapowiadał się bajecznie, a okazał się jeszcze lepszy. Spędziliśmy go na szkoleniu obejmującym zagadnienia z zakresu: raki, czekan, detektor. Na miejsce zajęć został wybrany czeski Pradziad. Miejsce sprawdzone przez organizatorów już w latach ubiegłych. Dzięki poprzedzeniu wyjazdu dwoma wykładami o lawinach i lawinowym ABC, mogliśmy skupić się na praktyce, co mocno zaprocentowało w trakcie zajęć.

Pradziad, fot. Adam Leksowski

Pradziad, fot. Adam Leksowski

Wyjazd w liczbach: 19 osób, 4 liny, 18 zestawów ABC, 2 dni, które przełożyły się na 15 h zajęć, z czego 14h w terenie. Mnóstwo godzin słońca. Kilkadziesiąt stanowisk i zjazdów z czekanem.

Po zameldowaniu się w miejscu noclegu, pełni energii i entuzjamu wyszliśmy na zajęcia. Szybko okazało się, ze zapału mamy aż nadto. Miejsce ćwiczeń znajdowało się niedaleko. Wybraliśmy drogę przez las, brodząc w zapadającycm się śniegu. Po chwili okazało się, że w ciągu tych kilkunastu minut zdążyliśmy zgubić połowę grupy.

IMG_1427

Podejście do miejsca zajęć, fot. Adam Leksowski

W tym samym czasie jedni rozpoczęli przygodę z sondą i poszukiwaniem zasypanego, inni usypali iglo i poznali Wysoki Kamień od dołu do góry, od góry do dołu i wszerz.

Sondowanie, fot. Aleksandra Robak

Sondowanie, fot. Aleksandra Robak

Przechodziliśmy płynnie przez kolejne zajęcia. Ucząc się metod sondowania, budowania stanowisk  oraz obsługi detektorów: jedno-, dwu- i trzyantenowych. Szybko okazało się, że różnica w obsłudze wymienionego sprzętu jest duża, a jak wiadomo, chcemy być przygotowani na każdą okoliczność. Czas jednak nieubłaganie upływał. Korzystając z idealnych warunków i stoku opuszczonego już przez narciarzy podeszliśmy w okolice wyciągu. Podejście wynagrodził nam przepiękny zachód słońca i widoczność jakiej w przyćmionych smogiem miastach dawno nikt z nas nie widział. Skoro już dotarliśmy na szczyt, pora na zjazd z czekanem w dół! 🙂

Zdjęcie grupowe, fot. Adam Leksowski

Zdjęcie grupowe, fot. Adam Leksowski

Nasza kursowa kadra zadbała, żeby praktyki nam nie zabrakło. Po kolacji zmierzyliśmy się z ciemnością, temperaturą i, co najważniejsze, z zasypaniami i detektorami. Ćwiczenia, które miały potrwać tyle, ile trzeba, trwały tyle, ile tylko się da. O ile obsługa łopaty lawinowej nie różni się od łopat używanych na działkach, o tyle różnica w obsłudze różnych detektorów dała o sobie znać kolejny raz. Świadomi znaczenia, jakie powyższe ze sobą niesie, ćwiczyliśmy do oporu. W tym miejscu pragnę podziękować Adamowi, Robaczkowi, Marcinowi oraz Oli, którzy dzielnie nad nami czuwali pomimo zmniejszających się: temperatury i długości nocy.

Wieczorne ćwiczenia z detektorami, fot. Tomasz Jach

Wieczorne ćwiczenia z detektorami, fot. Tomasz Jach

Kolejnego dnia słońce znów skutecznie przegoniło wszystkie chmureczki prezentując idealnie czyste niebo. W takiej aurze zmierzyliśmy się z dalszą częścią szkolenia. Zaczęliśmy od wkręcania śruby lodowej w niewielki lodospad. Ćwiczyliśmy asekurację wpadającego do szczeliny, budowę stanowisk i hamowanie czekanem. Ostatnie według wybranego przez siebie scenariusza. Dominował poślizg w kombajnie i na foliowym worze, niektórzy zacięcie trenowali opanowanie sytuacji w zjeździe głową w dół. Przeprowadziliśmy kolejne testy detektorów oraz zapoznaliśmy się z zestawem do badania pokrywy śnieżnej i oceną ryzyka lawinowego.

Hamowanie czekanem, fot. Aleksandra Robak

Szkolenie odbyło się przy idealnych warunkach śniegowych i temperaturowych, we wspaniałej kursowej atmosferze i utwierdziło nas w przekonaniu, że dopiero liznęliśmy tematu jakim są lawiny. A z tymi najlepiej nigdy się nie spotkać.

PS. Szczególne podziękowania dla:

  • Adama za poświęcenie zdrowia, a także czasu i sprzętu oraz wszelkie udzielone instruktarze. Jak Beti to pięknie ujęła: „Nawet nie wiecie, jak przyjemnie czerpie się wiedzę od osób, które chcą się nią podzielić, a nie tylko poszpanować, że coś wiedzą!”.
  • Oli, która dzielnie znosiła nasze sondowanie na swoich pośladkach :).

Tekst: Dorota Teodorczyk
Zdjęcia: Adam Leksowski, Aleksandra Robak, Tomasz Jach
Film: Beata “Beti” Nawrotkiewicz i Maciej “Luźny” Cepin